Jak nam się wydawało poradziliśmy sobie z tą usterką wymieniając jeden z przewodów w lokalnym warsztacie w Bagneres-de-Bigorre całkiem szybko i przy umiarkowanym koszcie finansowym. Dzięki temu mogliśmy wykorzystać Forda aby poprzez znaną nam już przełęcz Aspin przejechać blisko 40 kilometrów do miejscowości Arreau skąd to dopiero mieliśmy zaatakować przełęcze przeznaczone na nasz drugi pirenejski „posiłek”. Tego dnia czekały nas dwie stosunkowo krótkie i niewysokie, lecz „sztywne” podjazdy pod Col d’Azet (1580 m. n.p.m.) oraz Pla d’Adet (1680 m. n.p.m.). Ten drugi był dla nas szczególnie prestiżowy, albowiem to na tej właśnie górze w 1993 roku Zenon Jaskuła dał nam jedyne jak na razie etapowe zwycięstwo w historii Tour de France. W Arreau wyładowaliśmy się z samochodu niemal w samo południe przy temperaturze około 35 stopni Celsjusza.
ZDJĘCIA
Na początek podobnie jak w dniu poprzednim czekał nas kilkunastokilometrowy odcinek prowadzący lekko pod górę z Arreau (698 m. n.p.m.) przez Borderes-Louron i Avajan do Genos (960 m. n.p.m.). W tej miejscowości zatrzymałem się by uwiecznić na zdjęciu tablicę informującą nas o trudach rozpoczynającego się podjazdu. Piotr rozpoczął wspinaczkę z rozpędu, mi zaś przyszło od startu gonić swego kolegę zaczynając wspinaczkę z handicapem około półtorej minuty. Przyznam, że dogonienie Piotra na owej górze długości 7,5 km o średnim nachyleniu blisko 8,3 % było jednym z mych cięższych doświadczeń podczas tegorocznej wyprawy. Znów zacząłem podjazd zdecydowanie za szybko i co prawda już po paru minutach odzyskałem kontakt wzrokowy z Piotrem, lecz zarazem zapłaciłem za wzmożony wysiłek i na kolejnych dziesięć minut zawisłem jakieś 15-20 sekund za swym wspólnikiem. Ostatecznie złapałem koło „Sokoła z Pruszkowa” i drugą połowę wzniesienia pokonaliśmy już razem. Około 3 kilometrów przed szczytem należało zjechać z drogi ku stacji narciarskiej Val Louron i skręcić w prawo na samą przełęcz Azet. Dodam w tym miejscu, iż Val Louron zasłynęła w historii Touru etapem z 1991 roku, który wygrał Claudio Chiappucci. Co istotniejsze to właśnie tam i wtedy po raz pierwszy w swej karierze żółtą koszulkę lidera TdF założył wielki Miguel Indurain. Na szczyt Col d’Azet wjechałem w czasie 31 minut czyli ze średnią prędkością 14,5 km/h. Z góry był ładny widok ku wschodowi na leżącą poniżej Val Louron oraz ku zachodowi na pierwsze kilometry podjazdu pod Pla d’Adet.
ZDJĘCIA