Alto de la Rabassa

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: San Julia de Lloria

Wysokość: 2032 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1122 metry

Długość: 17,4 kilometra

Średnie nachylenie: 6,4 %

Maksymalne nachylenie: 13 %

PROFIL

OPIS

Na ostatni dzień pobytu w Andorze zostawiliśmy sobie wypad ku południowym rubieżom pirenejskiego Księstwa. W trakcie dwunastego etapu naszej prywatnej Volty mieliśmy się zapoznać z trzema podjazdami na szosach wokół Sant Julia de Loria. W najbliższej okolicy tego miasteczka jest aż pięć wymagających wzniesień. Biorąc pod uwagę nasze możliwości kondycyjne chcąc poznać je wszystkie musielibyśmy tu przyjechać dwa razy. Tymczasem do swej dyspozycji mieliśmy tylko jeden dzionek. Uznałem więc, że trzeba się skupić na tym co jest tu najciekawsze. Za takie uznałem wspinaczki obiektywnie najtrudniejsze i zarazem znane z tras wyścigu Dookoła Hiszpanii. Zakreśliłem sobie i kolegom wielce ambitny program zwiedzania. Na początek podjazd pod Alto de la Rabassę (2032 metrów n.p.m.) do wykonania południowym szlakiem i następnie dwie wspinaczki na Coll de la Gallina (1910 m. n.p.m.) czyli zarówno od północnej jak i południowej strony. Zważywszy, że każde tych z wzniesień ma przewyższenie około tysiąca metrów wszystko to składało się na iście królewski odcinek tej wyprawy. Przy starcie i mecie we wspomnianej Santa Julia de Loria mieliśmy do pokonania co najmniej 3150 metrów w pionie na dystansie około 85 kilometrów. To było środowe zadanie dla mnie jak i Rafała. Darek postawił sobie poprzeczkę jeszcze wyżej. To znaczy podobnie jak dzień wcześniej do podnóża pierwszej góry zdecydował się dojechać na rowerze, a nie samochodem. Dario lubi sobie dłużej pospać, a potem przygotować się do wyjazdu z bazy w sobie właściwym tempie. Z drugiej strony potrzebuje nieco czasu na rozgrzanie swego „dieslowskiego silnika” do poziomu potrzebnego na sprawne pokonanie trudnego górskiego podjazdu. Tym samym prowadzący niemal cały czas w dół 13-kilometrowy dojazd z Encamp do San Julia nie stanowił dla niego żadnego problemu. Wiedząc, że czeka nas bardzo trudny i dość długi etap chciałem mieć możliwie jak najwięcej czasu na jego pokonanie. Dlatego w towarzystwie Rafała wyjechałem z HolaStays Fontbernat już przed dziesiątą. Niestety pośpiech bywa złym doradcą. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że nie zabrałem z sobą butów kolarskich. Musiałem się po nie wrócić do Encamp bądź skopiować ubiegłoroczny wyczyn Darka na szosach Ligurii czyli ruszyć pod górę w adidasach. Wybrałem to pierwsze rozwiązanie, przez co swój podjazd pod Rabassę rozpocząłem dopiero o godzinie 11:33 czyli przeszło godzinę po Rafale, który ruszył do boju już o 10:28.

Zawodowi kolarze po raz pierwszy przetestowali La Rabassę w połowie lat sześćdziesiątych. Tym niemniej podczas Volta a Catalunya z roku 1965 poznali tylko jej niewielką część, bowiem rywalizowali na ledwie 6-kilometrowej czasówce. Tą wspinaczkową próbę wygrał Bask Francisco Gabica, który rok później triumfował już w „generalce” Vuelta a Espana. Blisko trzy dekady później, bo w roku 1994 zajrzała na tą górę Semana Catalana. Na Alto de la Rabassa zakończył się najtrudniejszy etap tej imprezy. Wygrał go Włoch Stefano Della Santa, który o 1:20 wyprzedził Kolumbijczyka Angela Camargo i o 1:22 Szwajcara Laurenta Dufuax. Ten triumf dał mu zdecydowane zwycięstwo w całym wyścigu. Tym niemniej „złote czasy” dla Rabassy miały dopiero nadejść. Na przełomie wieków przez trzy lata z rzędu kończyła się na tej górze Volta a Catalunya. W latach 1999-2001 rozegrano tu bowiem trzy górskie czasówki. Pierwszą na dystansie 14,2 kilometra wygrał Manuel Beltran z czasem 33:31. Drugie i trzecie miejsca zajęli Jose-Maria Jimenez i Joseba Beloki. Rok później rywalizowano na trasie o długości 12,6 kilometra. Tym razem najlepszy był „El Chava” Jimenez, który wykręcił czas 28:27 i pokonał Roberto Herasa oraz Włocha Leonardo Piepolego. W końcu na zakończenie Volty 2001 zaproponowano kolarzom wspinaczkę o długości 13,9 kilometra. Wygrał ją Beloki z czasem 33:47. Bask okazał się lepszy od Fernando Escartina i Igora Gonzaleza de Galdeano. Co godne podkreślenia były to „etapy prawdy” z prawdziwego zdarzenia, bowiem zarówno Beltran, Jimenez jak i Beloki wygrywali tak czasówkę jak i całą Voltę. Z kolei peleton wielkiej Vuelty po raz pierwszy zmierzył się z tym podjazdem w latach 1999-2000 na etapach do Estacio de Arcalis. Na premii górskiej triumfowali wtedy kolejno: Bask Inigo Charreau i Włoch Andrea Peron. Na siódmym etapie Vuelty z 2008 roku wzniesienie to trzeba było pokonać aż dwukrotnie. Najpierw wspinano się na przełęcz do poziomu 1830 metrów n.p.m., po czym zjechano niemal do poziomu miasta i za drugim razem ścigano się już do mety wyznaczonej na wysokości 2050 metrów n.p.m. Na premii górskiej najwyżej punktował Holender Marc de Maar. Tym niemniej bohaterem dnia został Włoch Alessandro Ballan, który jako jedyny z grona uciekinierów odparł pościg faworytów. Kolarz z ekipy Lampre wygrał ten górski odcinek z bezpieczną przewagą 2:42 nad Ezequielem Mosquerą oraz 2:45 nad Alberto Contadorem, dzięki czemu na jeden dzień został liderem tej imprezy. Trzy tygodnie później zdobył tęczową koszulkę na Mistrzostwach Świata w ojczystym Varese. Po raz piąty przetestowano Rabassę na królewskim etapie Vuelty z roku 2015. Przy tej okazji jako pierwszy na tą przełęcz wjechał Imanol Erviti.

Z geograficznego punktu widzenia Alto de la Rabassa to specyficzna góra. Na jej szczyt prowadzą dwie drogi o wspólnym początku i końcówce, choć na przeważającym dystansie rozbieżne. Obie mają start w centrum San Julia de Loria. Potem wspólny pierwszy kilometr na drodze CS-131 i ten sam 4-kilometrowy finał na szosie CS-130. W międzyczasie rozstają się na 12,5 kilometra. Po rozjeździe trasa północna trzyma się drogi CS-131 wiodąc przez wioskę Aixirivall. Natomiast południowa wjeżdża na szosę CS-130 i mija miejscowość Juberri. Według portalu „cyclingcols” ta druga opcja jest minimalnie trudniejsza. Ona też zazwyczaj występuje w roli podjazdu na wyścigach kolarskich. Dlatego też postanowiliśmy się sprawdzić na południowym szlaku. Znając profil tego wzniesienia wiedziałem, że zdecydowanie najcięższe zadanie czekać nas będzie na pierwszych pięciu-siedmiu kilometrach. Począwszy od ósmego kilometra miał być już teren o ledwie umiarkowanym nachyleniu. Jednym słowem zdatny do szybszej jazdy w razie zachowania sobie rezerw energii po ciężkiej przeprawie na dole. Szukając dogodnego miejsca na pozostawienie samochodu pokonaliśmy już niespełna 250 metrów tego podjazdu. Zaparkowałem bowiem ponad centrum, w bocznej uliczce nieopodal restauracji San Telmo. Tym samym na start wspinaczki musiałem zjechać do centrum. Od początku wiedziałem co w tym dniu będzie moim największym rywalem. Nie jestem człowiekiem wielbiącym upały. Tymczasem trafił nam się akurat najgorętszy dzień całej wycieczki. Temperatura męczyła od pierwszych chwil po wyjściu z samochodu. Wcale nie trzeba było kręcić na rowerze aby się spocić. Dość powiedzieć, że w chwili startu licznik pokazywał mi 34 stopnie Celsjusza! Co więcej przeszło godzinę później w ośrodku Naturlandia 2000 położonym dobre 1100 metrów wyżej nadal wskazywał 28! Niezły piekarnik, a do tego jeszcze ta stroma ściana zaraz po starcie. Otóż pierwszy kilometr tego wzniesienia ma średnie nachylenie na poziomie 9,7 % i maksimum sięgające 13 %. Jedynie stojąca przy ulicy tablica „La Rabassa” pocieszała, że ogólnie nie będzie aż tak trudno. Według jej danych miałem do przejechania 17,4 kilometra o średnim nachyleniu „tylko” 6,5 % i przewyższeniu 1127 metrów z finałem całej wspinaczki na wysokości 2037 metrów n.p.m.

Ruszyłem do walki z górą i samym sobą. Po przejechaniu pierwszego kilometra na wysokości wielkiego napisu „Naturlandia 7 km” odbiłem w prawo i wjechałem na drogę CS-130. Tu na znacznie łatwiejszym terenie o długości 700 metrów mogłem odsapnąć po trudach ostrej inicjacji. Za mostem na rzeczce Aubinya wszystko wróciło do początkowej normy. Tym razem na dłuższy czas, bo nachylenie na średnim poziomie powyżej 9 % trzymało się przez ponad trzy kilometry. Na początku piątego kilometra dojechałem do Juberri. Wioska ta ciągnęła się wzdłuż drogi przez następne 900 metrów. Na końcu tego odcinka pojawiła się tablica informująca o tym, iż kolejny odcinek będzie już nieco łatwiejszy. Kilometr szósty i siódmy były jeszcze dość wymagające, acz trzymając na poziomie 7,5 %. Fragment wzniesienia o takim nachyleniu skończył się po przejechaniu 7,3 kilometra. Choć do szczytu pozostało jeszcze 10 kilometrów to większość przewyższenia miałem już za plecami. W połowie dziewiątego kilometra dojechałem do parku rozrywki „Naturlandia 1600”. To dolna część całego ośrodka połączona z górną nie tylko szosą, ale też „saneczkowym” torem o długości 5300 metrów. Kolejne kilometry mijały szybciej skoro długimi odcinkami mogłem jechać z prędkością 18-19 km/h. Na początku trzynastego kilometra minąłem się ze zjeżdżającym Rafałem. Jakiś kilometr dalej dojechałem do zbiegu dróg CS-130 i CS-131. To tu na wysokości 1821 metrów n.p.m. organizatorzy Vuelty zwykli kreślić linię przelotowej górskiej premii. Droga zmieniła kierunek z wschodniego na południowy. Na ostatnich dwóch kilometrach trafiło się jeszcze parę trudniejszych momentów i trzy wiraże na ostatnich 800 metrach. Na końcu asfaltowej drogi znajdował się mały parking dla quadów i innych pojazdów terenowych. Naturlandia 2000 leży wzdłuż drogi gruntowej. Zamiast na nią tuż przed parkingiem odbiłem w prawo i po wąskiej alejce pokonałem ostatnie 140 metrów. Licznik zatrzymałem po przejechaniu niespełna 17,5 kilometra z przewyższeniem 1084 metrów w czasie 1h 09:17 (avs. 15,1 km/h). Na stravie znalazłem dwa ciekawe segmenty z tej góry. Pierwszy to 13,2 kilometra od samego dołu do przełęczy. Uzyskałem na nim czas 55:19 (avs. 14,4 km/h i VAM 988 m/h). Lideruje tu George Bennet, nowozelandzki profi z Lotto NL-Jumbo. Dziesiąty kolarz ubiegłorocznej Vuelty na etapie z 2015 roku wjechał to w 39:18. Z kolei sektor „Naturlandia 1600 – Rabassa” o długości 8,4 kilometra pokonałem w 29:57 (avs. 17,0 km/h i VAM 910 m/h) tracąc do innego króla tej trasy ledwie 7 minut.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/603083449

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/603083449

ZDJĘCIA

FILM