DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Guarcino
Wysokość: 1795 metrów n.p.m.
Przewyższenie: 1155 metrów
Długość: 17,9 kilometra
Średnie nachylenie: 6,5 %
Maksymalne nachylenie: 9 %
PROFIL
OPIS
Do podnóża Campo Catino (1795 m. n.p.m.) zajechaliśmy dopiero około dziewiętnastej. Podobnie jak w przypadku Forca d’Acero również ten podjazd można było zacząć niżej niż miejsce, które wybraliśmy na postój. Według „cyclingcols” podjazd ten ma 22,2 kilometra o średnim nachyleniu 5,9 % i przewyższeniu 1300 metrów. W praktyce już droga SS155 wiodła delikatnie pod górę. Bardziej konkretna była jednak SR411 Sublacense, na którą wjechaliśmy po minięciu wioski Pitocco na wysokości 470 metrów n.p.m. Zatrzymaliśmy się jednak w centrum Guarcino, zgodnie z sugestią „Passi e Valli in Bicicletta”. Czekała nas góra określana mianem trzeciej najtrudniejszej na terenie regionu Lacjum. W sumie 17,9 kilometra o średnim nachyleniu 6,5 % i max. 11,4 %. Moja włoska lektura wyżej oceniła jedynie podjazdy z Rieti na Sella Leonessa (via Terminillo) oraz z Subiaco na Monte Autore (via Monte Livata). Jako, że do pokonania w pionie było 1155 metrów nie miałem wątpliwości, iż ta góra zabierze mi ponad 60 minut. Biorąc pod uwagę godzinę startu w najlepszym razie spodziewałem się dojechać na szczyt kwadrans po dwudziestej. Powątpiewałem w jakość zdjęć zaplanowanych do wykonania na górze, a tym bardziej tych późniejszych tradycyjnie pstrykanych na zjeździe. Przede wszystkim jednak można było się obawiać o nasze bezpieczeństwo jeśli nie wyrobimy się z powrotem do zmierzchu. Sam podjazd zaczął się kilkadziesiąt metrów po starcie wraz z zakrętem w prawo i wjazdem na drogę SR411dir. Najtrudniejszy był sam początek tzn. pierwsze 900 metrów na średnim poziomie 9 %. Na całej górze jest czternaście wiraży. Trzy pierwsze do połowy trzeciego kilometra. Niemal brak ludzkich siedzib. Ot pojedyncze domy na niektórych zakrętach. Aczkolwiek po przejechaniu 12,8 kilometra od startu mija się Obserwatorium Astronomiczne na Colle Pannunzio (1479 m. n.p.m.). Ostatni klasyczny wiraż przejeżdża się po przebyciu 15,1 kilometra czyli niespełna trzy kilometry przed finałem. Meta znajduje się na Piazzale Monte Ernici z widokiem na górskie hale i okoliczne szczyty, w tym Monte Vermicano (1958 m. n.p.m.). Na górze było już tylko 12 stopni. Stacja o tej porze dnia i roku robiła dość ponure wrażenie. Niemniej sądząc po liczbie budynków zimą zmienia się nie do poznania służąc za miejsce aktywnego wypoczynku mieszkańcom Rzymu i okolic. Na górę wjechałem w czasie 1h 07:10 czyli z przeciętną 15,9 km/h. Do samochodu zjechaliśmy już przy zapadającym zmroku. W dolnej połowie zjazdu nie było już sensu robić zdjęć. Tego dnia w trzech ratach przejechałem w sumie 91,5 kilometra o łącznym przewyższeniu 2383 metrów. Na koniec czekał nas jeszcze 16-kilometrowy dojazd do Fiuggi i poszukiwanie Hotelu Iris Crilion.
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/167652364
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/167652364
ZDJĘCIA

