Campo Staffi

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Valle dell’Aniene

Wysokość: 1787 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1046 metrów

Długość: 18,4 kilometra

Średnie nachylenie: 5,7 %

Maksymalne nachylenie: 9,3 %

PROFIL

OPIS

Ósmą noc pod włoskim niebem spędziliśmy we Fiuggi. Ta licząca sobie niespełna 10 tysięcy mieszkańców miejscowość jest słynącym z wód termalnych uzdrowiskiem. Jak na tak niewielkie miasteczko ma bogate związki ze światowym kolarstwem. Od lat chętnie zaglądają do niego największe włoskie wyścigi etapowe. Giro d’Italia finiszowało tu już osiem razy. Po raz pierwszy już w 1940 roku. Natomiast w ostatnich dwóch dekadach trzykrotnie. W sezonie 1994 triumfował tu Hiszpan Laudelino Cubino, zaś w 2011 roku jego rodak Francisco Ventoso. W międzyczasie podczas Giro anno domini 1996 pierwszy do mety dotarł Włoch Enrico Zaina, który o 4 sekundy wyprzedził niewielki peleton. Z grupy pościgowej najszybciej finiszował jego rodak Fabrizio Guidi, przed naszym Zbigniewem Spruchem. Z racji swej popularności wśród turystów niewielkie Fiuggi ma drugą największą bazę hotelową w Lacjum. Rzecz jasna tylko z Rzymem nie może się równać. Nasza przystań czyli Hotel Iris Crillon przy via Fiume 7 okazał się bardzo dobrym wyborem. Pokój na pierwszym piętrze o przyzwoitym standardzie. Miła i uprzejma obsługa. Miejsce dla samochodu na hotelowym parkingu. Do tego obfite jak na włoskie zwyczaje śniadanie. Zaleta nie do przecenienia przy naszym sposobie spędzania wolnego czasu. To wszystko w umiarkowanej cenie 54 Euro od dwóch osób. Żal było opuszczać to miejsce, ale wzywały nas sportowe obowiązki. Ostatecznie w dalszą drogę ruszyliśmy około jedenastej. Na początek ponad 20-kilometrowy dojazd autem w kierunku północno-wschodnim ku dolinie rzeki Aniene. Tam mieliśmy porzucić samochód by następnie już na rowerach podjechać do stacji narciarskiej Campo Staffi (1787 m. n.p.m.). Profil tego wzniesienia wydrukowany w „Passi e Valli in Bicicletta” startuje na wysokości 624 m. n.p.m. tzn. z poziomu Ponte delle Tartare. Niemniej sam autor tego przewodnika stwierdza w opisie, iż podjazd na dobre zaczyna się dopiero od dziewiątego kilometra. Dlatego zatrzymaliśmy dopiero kilka kilometrów za miejscowością Trevi nel Lazio by wspinaczkę rozpocząć z poziomu około 740 metrów n.p.m.

Na rowery wsiedliśmy w samo południe. Na początek musiałem zjechać jakieś 1200 metrów do miejsca, które wybrałem dla siebie na początek tego podjazdu. Na starcie licznik pokazał mi 28 stopni Celsjusza. Po przeszło godzinnej wspinaczce okazało się, iż aby dotrzeć na szczyt musiałem przejechać 18,4 kilometra o średnim nachyleniu 5,7 % i przewyższeniu 1046 metrów. Podjazd był stosunkowo regularny oraz nieszczególnie stromy. Najtrudniejsze kilometry znajdujące się w okolicy przełęczy Valico di Serra San Antonio (1608 m. n.p.m.) trzymały na poziomie około 8 %. Maksymalna stromizna na krótszym odcinku miała tylko 9 %. Niemniej po kolei. Po przejechaniu 1800 metrów minąłem dróżkę odchodzącą w lewo ku źródłom rzeki Aniene. W połowie piątego kilometra wjechałem na ulice buntowniczej wsi Filettino. W tej stosunkowo rozległej miejscowości mieszka tylko 559 osób. Tymczasem zgodnie z planami włoskiego rządu wszystkie miejscowości liczące sobie mniej niż 1000 mieszkańców miały stracić status ośrodka gminnego. W proteście przeciwko takim oszczędnościom miejscowe władze 1 stycznia 2012 roku ogłosiły symboliczną niepodległość gminy jako Księstwa Filettino. Co więcej rozpoczęły też emisję lokalnej waluty o nazwie fiorito. Na razie te działania przynoszą pożądany skutek, bowiem Filettino pozostaje gminą, do tego leżąc na wysokości 1063 m. n.p.m. najwyżej położoną w całym Lacjum. Powyżej wsi droga zmienia nazwę z SR28 na SR30 i wiedzie przez rzadko zalesione tereny Parku Krajobrazowego Monti Simbruini. Na początku dziesiątego kilometra minąłem skręt ku restauracji „Il Sagittario” i osadzie Valle Granara (9,1 km). Natomiast dwa kilometry dalej na kolejnym wirażu w lewo sporych rozmiarów hotel. W końcu po przebyciu 15,2 kilometra znalazłem się na przełęczy św. Antoniego. Po prawej stronie drogi stoi głaz wyznaczający początek górskiego szlaku wędrownego im. Jana Pawła II. Tymczasem szosa skręca w lewo by już na terenie Abruzji rozpocząć zjazd ku Capistrello. Niemniej biorąc zakręt o całe 180 stopni można sobie wydłużyć wspinaczkę o 3200 metrów, z czego środkowe dwa kilometry na solidnym poziomie od 6,2 do 8,0 %. Wspinaczkę skończyłem w czasie 1h 08:36 jadąc z przeciętną prędkością 16,1 km/h. Campo Staffi zrobiło na mnie wrażenia ośrodka porzuconego nie przed paroma miesiącami, lecz kilkoma laty. Niektóre budynki były zdewastowane. Klimat miejsca jak z zapadłej dziury na Dzikim Zachodzie. Co ciekawe we wczesnych latach siedemdziesiątych w górach tych nakręcono niektóre „spaghetti westerny”.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/167652377

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/167652377

ZDJĘCIA

Campo Staffi_001

Zdjęcie 1 z 25