DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Bormio
Wysokość: 1942 metry n.p.m.
Przewyższenie: 745 metrów
Długość: 10 kilometrów
Średnie nachylenie: 7,5 %
Maksymalne nachylenie: 12 %
PROFIL
OPIS
Przy słonecznej pogodzie (na samej górze aż 18 stopni) na przełęczy roiło się od wszelkiej maści turystów. Jak widać na jednym z załączonych obrazków można było nawet zażywać kąpieli słonecznych. Przy niektórych tablicach musieliśmy stać w kolejce do zdjęcia. Na górze spędziliśmy ponad pół godziny. W tym czasie dojechał do nas Daniel, który nie mógł sobie odmówić przyjemności dotarcia w to magiczne miejsce samochodem. Dzięki jego obecności Tomek zaopatrzył się w kamerę, którą nagrał sporą część swojego zjazdu. Nagranie z odcinka Gavia – Santa Caterina warto by wrzucić do sieci. Blisko 20-minutowe video jest zbyt duże jak na możliwości mojego bloga, więc chyba pozostaje nam You Tube. Adam w połowie zjazdu odbił w stronę Rifugio dei Forni (2155 m. n.p.m.). Już dzień wcześniej zaliczył wjazd do Bormio-2000, więc na niedzielną poprawkę musiał sobie znaleźć coś innego niż ta góra. Zważywszy, że do Foscagno miał za daleko jak na wymogi naszego niedzielnego harmonogramu wspinaczka do schroniska w cieniu lodowca Forni oraz szczytów Cevedale (3757 m. n.p.m.) i San Matteo (3678 m. n.p.m.) był jedyną dostępną mu alternatywą. Na marginesie dodam, że to podjazd krótki, acz trudniejszy niż mogłyby na to wskazywać jego suche dane czyli 5,4 kilometra przy średniej 7,7 %. Na tym wzniesieniu ostatnie 3800 metrów ma bowiem średnie nachylenie 10,2 % przy max. aż 18 %. Tomek poczekał na mnie na tym rozstaju dróg, więc razem pokonaliśmy dolną połowę zjazdu do Bormio. Tym niemniej nie wróciliśmy do punktu wyjścia na Via Milano, lecz zatrzymaliśmy się przy moście nad Frodolfo. Stąd mieliśmy rozpocząć wspinaczkę do Bormio-2000, stacji narciarskiej w której zakończył się osiemnasty etap Giro d’Italia z 2004 roku. Ten wyścig miał wygrać – już po raz trzeci – Gilberto Simoni. Tymczasem niespodziewanie najgroźniejszego rywala znalazł w swojej ekipie Saeco w postaci niespełna 23-letniego wówczas Damiano Cunego. Młody pretendent po raz kolejny zdobył koszulkę lidera po pięknym zwycięstwie na etapie szesnastym do Falzes. Dwa dni później na 118-kilometrowej drodze z Cles do Bormio-2000 kolarze mieli do pokonania przełęcze Tonale i Gavia. Niemniej te dwie góry jak i finałowy podjazd nie rozbiły zanadto czołówki. Na ostatnich kilkuset metrach walkę o zwycięstwo stoczyło pięciu zawodników. Na finiszu Cunego nie dał najmniejszych szans rywalom z innych ekip oraz swemu nominalnemu szefowi. Wygrał z przewagą 5 sekund nad Dario Cionim i Ukraińcem Sierhijem Honczarem oraz 9 sekund nad Simonim, który rozwścieczony zwyzywał swego młodego kolegę od „bękartów”.
Wystartowaliśmy o godzinie 15:27 w pełnym słońcu przy temperaturze 29 stopni. Przed nami był podjazd o długości 10 kilometrów i przewyższeniu 745 metrów. Ma on zatem średnie nachylenie na poziomie niespełna 7,5 %, zaś max. sięga tu 12 %. Pierwszy kilometr jest łatwy. Najpierw sto metrów na Via Seravalle. Na pierwszym rondzie trzeci zjazd. Kolejne kilkaset metrów na Via Funivia z przejazdem przez drugie rondo. Po 650 metrach wjechaliśmy na Via Piatta, gdzie pod koniec pierwszego kilometra musieliśmy pokonać 150-metrowy tunel. Cały ten odcinek ma skromne nachylenie 3,1 %. Dopiero po ponownym wyjściu na światło dzienne zaczęła się dla nas prawdziwa wspinaczka. Tomek czuł zmęczenie z Gavii i już na drugim kilometrze zasugerował bym się na niego oglądał. Ja nie miałem nic przeciwko wspólnej jeździe odrobinę poniżej swych aktualnych możliwości, acz z drugiej strony chciałem zakończyć całą wyprawę w dobrym stylu. Założyłem sobie, że muszę pokonać to wzniesienie poniżej 45 minut czyli z prędkością VAM rzędu 1000 m/h. Do pewnego momentu się nieco hamowałem, po czym pojechałem swoje. Tym niemniej Tomek podobnie jak na pierwszej górze jechał ambitnie i niewiele tracił. Na całym podjeździe jest trzynaście wiraży, z czego sześć na dojeździe do wioski San Pietro (4,5 km). To właśnie w tej okolicy trzeba pokonać największą stromiznę. Natomiast cały odcinek od początku drugiego do połowy piątego kilometra ma średnie nachylenie 8,7 %. Nad naszymi głowami śmigały wagoniki kolejki linowej przecinając zawiły szlak serpentyn. Po przejechaniu 5,2 kilometra minąłem skręt do osady Ciuk. Do połowy dziesiątego kilometra podjazd był bardzo solidny. Odcinek 5 kilometrów powyżej San Pietro ma średnie nachylenie 7,8 %. Jedynie finałowe 500 metrów jest wyraźnie łatwiejsze ze średnią 4,6 %. Uwinąłem się zgodnie z planem tzn. finiszowałem po przejechaniu 9,9 kilometra w czasie 44:15 (avs. 13,4 km/h). Tomek wykręcił czas 45:02. Według „stravy” zasadniczą cześć podjazdu czyli 9 kilometrów od wyjazdu z tunelu pokonałem w 42:09 (avs. 12,9 km/h) co daje mi 98 miejsce pośród 991 osób. Do aktualnego lidera tracę ponad 11 minut. Na górze było 19 stopni. Zatrzymaliśmy się na małym placu przed stacją kolejki linowej. Najpierw zafundowaliśmy sobie nagrodę w postaci deseru w barze „Chiosco da Michele”. Dopiero nasyceni tymi delicjami podjechaliśmy nieco wyżej do strefy wypoczynkowej na tyłach kolejkowej stacji. Turyści do swej dyspozycji mają tu nawet boiska do piłki nożnej i koszykówki. Po półgodzinnej sjeście rozpoczęliśmy zjazd do samochodów. Tomek pognał przodem, ja z licznymi foto-przystankami po drodze dotarłem na stację Agip około 17:10. W sumie przejechałem 72 kilometry o przewyższeniu 2188 metrów.
Tym niemniej nie mieliśmy zamiaru rozpoczynać naszej odysei powrotnej „na głodniaka”. Warto było zobaczyć w Bormio coś więcej niż najpiękniejsze nawet góry. Postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym. To znaczy przespacerować się po bormiańskiej starówce by zakończyć tą przechadzkę wspólnym obiadem w jednej z miejscowych restauracji. Przeszliśmy się więc wzdłuż Via Roma aż do Piazza Camillo Cavour, na którym czekał na nas Darek. Następnie rozsiedliśmy się w Ristorante Pizzeria Sole przy Via Alberti, gdzie skosztowaliśmy „ostatniej wieczerzy”. Dopiero około dziewiętnastej ruszyliśmy w długą drogę do ojczyzny. Każdy samochód na swój sposób wedle życzenia załogi. Ja chcąc uniknąć najwyższych przełęczy zaproponowałem kolegom podróż do Innsbrucku przez Foscagno i Livigno. Wjechaliśmy więc do Szwajcarii przez – jak się okazało płatny i klaustrofobiczny – tunel Munt la Schera, po czym przemknęliśmy jeszcze przez Dolną Engadynę i zachodnią część Tyrolu wzdłuż rzeki Inn. Nasi koledzy pojechali krótszym, lecz niekoniecznie szybszym szlakiem przez Stelvio. Na zjeździe ku dolinie Venosta mogli się przyjrzeć 48 serpentynom, które będą mieli okazję pokonać podczas planowanej na sierpień 2015 wyprawy do „włoskiego” Południowego Tyrolu. Potem pomknęli na Merano i Bolzano, by z Italii wyjechać przez przełęcz Brenner. Począwszy od stolicy Tyrolu jechaliśmy już do kraju tym samym dobrze znanym szlakiem na Monachium i Berlin ku granicy w Świecku. Podsumowując tą wyprawę mogę być zadowolony z jej przebiegu. Miało być ciężko w terenie i tak było. Swoje przeszkody dołożyła nam kapryśna pogoda. Pomimo tego udało mi się zdobyć 21 nowych podjazdów, z czego aż 16 o przewyższeniu ponad 1000 metrów. Nie będąc góralem wagi piórkowej poradziłem sobie wcale nie najgorzej z tak stromymi wzniesieniami jak: Preda Rossa, Ca’ Bianca, Prato Maslino czy Pra’ Campo. Wytrzymałem przeszło 20-kilometrowe wspinaczki pod Chiareggio, Diga di Campomoro, południowe Stelvio i północną Gavię. Myślę, że moim kompanom też się podobało. Darek i Adam wiedzieli czego oczekiwać. Borys, Daniel i Tomek zderzyli się z nowymi kolarskimi wyzwaniami i dali z siebie wszystko. Jak dla mnie sezon 2014 był najbogatszym z dotychczasowych dwunastu na górskich szlakach Europy. Dodając swe wcześniejsze zdobycze z Giro dell’Apennino zaliczyłem aż 55 nowych podjazdów, w tym 36 o amplitudzie ponad 1000 metrów. W trakcie 28 dni przejechałem po włoskich szosach aż 1997,5 kilometra o łącznym przewyższeniu 61.750 metrów. Byłyby przeszło „dwa tysiaki” gdyby nie przerwany zjazd z Eity. Tymczasem rok 2015 zapowiada się jeszcze lepiej i znów w centrum mego zainteresowania będzie Bella Italia.
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/182313604
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/182313604



