Colle Bertone

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Arrone

Wysokość: 1285 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1045 metrów

Długość: 18,3 kilometra

Średnie nachylenie: 5,7 %

Maksymalne nachylenie: 13 %

PROFIL

OPIS

Gdy zjechałem do Vazii był już kwadrans po czternastej. W najambitniejszej wersji naszego planu podróży mieliśmy tego dnia pokonać aż trzy wzniesienia. Niemniej na półmetku całej wycieczki znaliśmy już wszystkie plusy i minusy tak śmiałych założeń. Główną przeszkodą w realizacji takiego programu okazywały się nie tyle nasze możliwości fizyczne, co raczej czasochłonne przejazdy pomiędzy kolejnymi górami. Po bardzo intensywnym pierwszym tygodniu uznałem, iż lepiej będzie się ograniczać do dwóch wspinaczek dziennie. Z tej przyczyny w sobotę 28 czerwca odpuściliśmy sobie podjazd pod Selva Rotondę. Ten sam na którym podczas tegorocznego Tirreno – Adriatico triumfował Alberto Contador, zaś nasz Michał Kwiatkowski nie bez pewnych kłopotów zdołał obronić niebieską koszulkę lidera. Nie opłacało nam się jechać 45 kilometrów do wioski Collicelle leżącej u podnóża tej góry. Musielibyśmy odbić na wschód od głównego szlaku naszej podróży. Nie pozostało nam nic innego jak opuścić Lazio i wjechać do Umbrii. W regionie tym nie ma jakiś szczególnie trudnych bądź znanych z Giro d’Italia podjazdów. Aby znaleźć coś ciekawego pomiędzy atrakcjami Lacjum i Toskanii musiałem zawczasu poszperać w bazie „archivio salite” na stronie zanibike.net. W ten sposób wpadło mi w oko Colle Bertone (1285 metrów n.p.m.). Podjazd rozpoczynający się w liczącym niespełna 3 tysiące mieszkańców miasteczku Arrone. W teorii około 40-kilometrowy odcinek z Vazii a Arrone można było pokonać w niespełna godzinę. W praktyce było znacznie dłużej. Mieliśmy spore problemy ze znalezieniem zjazdu z drogi krajowej SS19 ku dolinie rzeki Nera. Bez powodzenia kręciliśmy się w tę i z powrotem. Znaki drogowe nie były pomocne. Błąkając się po okolicy wjechaliśmy nawet do Terni. Drugiego co do wielkości miasta w Umbrii. Omyłkowo wyjechaliśmy z niego drogą SS3 Via Flaminia zapędzając się nawet parę kilometrów w głąb sąsiedniej doliny biegnącej ku Spoleto. Teraz wiem, że mogliśmy uniknąć wszystkich tych problemów gdybyśmy już przed Lago di Piediluco skręcili w kierunku przełęczy Forca d’Arrone (509 m. n.p.m.). A tak straciliśmy sporo czasu, gdyż dopiero za trzecim podejściem udało nam się wjechać do Valnerina.

Ponieważ było to sobotnie popołudnie przed Arrone zatrzymaliśmy się na zakupy w napotkanym supermarkecie. Jak wiadomo we Włoszech nie wszystkie sklepy są otwarte w niedzielę i dlatego zawczasu postanowiliśmy się zaopatrzyć w świeży prowiant. Miasteczko leży po prawej stronie głównej drogi przez tą dolinę. W poszukiwaniu parkingu przejechaliśmy przez położone na wzgórzu centrum tej mieściny. Ostatecznie zatrzymaliśmy się przy bocznej drodze prowadzącej do Castel di Lago i konwentu św. Franciszka. Choć zbliżała się już godzina siedemnasta mój Garmin być może nieco podkręcony w słońcu pokazał mi aż 39 stopni. Darek zmęczony pierwszym podjazdem i wykończony uciążliwym dojazdem w roli pasażera zrezygnował z tej wspinaczki. Według danych z „archivio salite” Colle Bertone to największy podjazd Umbrii jeśli chodzi o przewyższenie. Poza tym w tym regionie jest też trzeci zarówno pod względem wysokości bezwzględnej jak i skali trudności. Redaktorzy „zanibike.net” podają, iż ma on 17,15 kilometra o średnim nachyleniu 6,1 % i przewyższeniu 1045 metrów. Z miejsca naszego postoju dojechałem do SP17, po czym skręciłem w prawo by po płaskich 700 metrach zatrzymać się u zbiegu tej drogi z dochodzącą od południa szosą SP4. To miejsce przyjąłem za punkt startu. Początkowe 6,4 kilometra wiedzie wzdłuż potoku Fosso di Rosciano. Na pierwszych trzech kilometrach przejeżdża się przez wioski: Valleludra (0,6 km), Vallecupa (1,7 km) oraz Rosciano (2,9 km). Po łatwym początku od połowy czwartego kilometra podjazd staje się konkretny, zaś po opuszczeniu doliny staje również bardziej kręty. Najbardziej stromy fragment trzeba pokonać w trakcie przejazdu przez urokliwą wioskę Pollino (9,9 km). Po ciasnym zakręcie w prawo stromizna na chwilę szybuje tu do poziomu 13 %. Trudniejsza faza podjazdu kończy się pod koniec czternastego kilometra (13,9 km). Końcówka jest już nieco łatwiejsza. Trzyma na poziomie 6-7 %, nie przekraczając 9 %. Wspinaczka kończy się na wysokości 1285 metrów n.p.m. w pobliżu wzgórza Colle Pergiara (1315 m. n.p.m.), acz asfaltowa droga wiedzie jeszcze dalej ku nieco niższemu Colle Bertone. Podjazd o długości 17,4 kilometra pokonałem w czasie 1h 03:41 (z przeciętną 16,4 km/h). Na górze było już tylko 19 stopni. Podjechałem jeszcze kawałek po odchodzącej w prawo ścieżce Monte La Pelosa, ale wkrótce zawróciłem. Tym niemniej gdy zjechałem do Arrone było już po dziewiętnastej. W sumie przekręciłem 79,5 kilometra o łącznym przewyższeniu 2510 metrów. Tymczasem musieliśmy jeszcze dotrzeć do kolejnego noclegu w miejscowości Campello sul Clitunno. Dotarliśmy tam bez przygód. Najpierw jadąc górską drogą przez Montefranco, a następnie niemal do samego końca krajówką SS3 przez Spoleto.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/167652392

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/167652392

ZDJĘCIA

Colle Bertone_001

Zdjęcie 1 z 25