Forca d’Acero

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: San Donato Val di Camino

Wysokość: 1531 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 881 metrów

Długość: 19,2 kilometra

Średnie nachylenie: 4,6 %

Maksymalne nachylenie: 10,6 %

PROFIL

OPIS

Po zjechaniu do Cassino mieliśmy do pokonania samochodem 31 kilometrów po drodze SR509 przez Atinę Inferiore do San Donato Val di Comino. To urocze miasteczko znajduje się na liczącej przeszło 200 miejscowości liście „i borghi piu belli d’Italia”. Na terenie Lacjum takich „perełek” jest trzynaście, w tym słynne Castel Gandolfo oraz Subiaco, które mieliśmy odwiedzić już w piątek. Czekał nas długi, acz łagodny podjazd na przełęcz Forca d’Acero (1531 m. n.p.m.). Leży ona w paśmie Monti Marsicani na granicy regionów Lazio i Abruzzo. Na terenie jednego z najstarszych włoskich parków narodowych czyli powstałego w 1922 roku Parco Nazionale d’Abruzzo, Lazio e Molise. W długiej historii Giro peleton przemknął przez nią tylko trzy razy. Za każdym razem od innej strony. W 1970 roku podjeżdżano od strony zachodniej z początkiem w mieście Sora. Pierwszy na szczycie był Belg Martin Van den Bossche. W sezonie 1985 wspinano się od południowej strony ze startem we wsi Rosanisco. Najszybciej na górę wjechał Portugalczyk Acacio Da Silva. W końcu zaś podczas Gro z roku 2008 przełęcz zdobyto od znacznie łatwiejszej strony północnej wyruszając z miasteczka Opi na terenie Abruzji. Na premii najwyżej zapunktował Włoch Alessandro Spezialetti. Podjazd południowy, który nam wybrałem w pełnej wersji liczy sobie aż 25,9 kilometra o średnim nachyleniu 4,6 % i przewyższeniu 1180 metrów. Niemniej za namową mojej lektury obowiązkowej czyli „Passi e Valli in Bicicletta no. 16 – Lazio” postanowiłem zrezygnować z pierwszych siedmiu nazbyt łagodnych kilometrów. Na rowery wsiedliśmy tuż przed czternastą. Z parkingu, na którym się zatrzymaliśmy zawróciłem jakieś dwieście metrów, aby wystartować z samego centrum San Donato. Pierwsze siedem kilometrów podjazdu wiedzie niemal cały czas w kierunku północno-zachodnim. Na wysokości 992 metrów n.p.m. i po przejechaniu 7,7 kilometra nasza droga połączyła się z dochodzącą od prawej strony SR666 (Strada di Sora). W przyszłym roku Forca d’Acero pojawi się na Giro po raz czwarty. Kolarze będą się na nią wspinać od strony Sory, w pierwszej połowie etapu ósmego, którego metę wyznaczono w Campitello Matese.

Potem na niemal sześć kilometrów droga skręciła na wschód by po przebyciu 13,6 kilometra od startu odbić na północ. W międzyczasie dokładnie po dziesięciu kilometrach wspinaczki minęła most w miejscu zwanym Tre Ponti Superiore. Na początku piętnastego kilometra droga na około 1100 metrów schowała się w lesie. Niemniej temperatura zdążyła już spaść z początkowych 34 do umiarkowanych 21 stopni, więc ta odrobina cienia nieszczególnie nam się przydała. Po wyjechaniu z lasu na górską polanę wpadłem w nisko wiszące chmury. Pogoda się psuła, w powietrzu czuć było wilgoć. Widoki były już typowo górskie. Na szerokim zakręcie pod koniec szesnastego kilometra minąłem nieczynną restauracje, zaś kilometr dalej ostatni ciasny wiraż (16,9 km). Potem już tylko niemal prosta droga na północ, w tym ostatnie 1300 metrów ponownie w lesie. Finał wzniesienia pokonałem czym prędzej bo zaczęło właśnie padać. Podjazd miał długości 19,2 kilometra przy średnim nachyleniu 4,6 % i przewyższeniu 881 metrów. Pokonałem go w czasie 1h 01:41 czyli z przeciętną prędkością 18,8 km/h. Na szczycie było nie tylko mokro, ale i dość chłodno. Ledwie 16 stopni. Na szczęście po lewej stronie drogi zastałem szereg ogródków restauracyjnych, a wśród nich otwarty bar „La Taverna del Lupo” prowadzony przez rodzinę D’Agostino. Pomni przykrych doświadczeń z dni minionych postanowiliśmy nie tracić takiej okazji i koniecznie coś przekąsić przed wyprawą na trzecie wzniesienie. Ze specjałów lokalnej kuchni wybrałem Pizzę Lupo czyli zawijany placek wypełniony podobnym do mozzareli serem scamorza i dość ostro przyprawioną białą kiełbasą. Przy okazji mogliśmy się trochę zagrzać i przeczekać chwilowe załamanie pogody. Na początku zjazdu było jeszcze rześko. Troszkę trzeba było uważać na przedstawicielki miejscowej fauny tzn. białe krowy, które nieśpiesznie przeprawiały się na drugą stronę szosy. Po wskoczeniu do auta jedną z bocznych dróg zjechaliśmy do drogi krajowej SS690 i tym szlakiem dotarliśmy do Sory, gdzie na krótko zatrzymaliśmy pod jednym z marketów. Z tego miasta do Guarcino, które miało być naszym ostatnim przystankiem na czwartkowym szlaku pozostało nam jeszcze do zrobienia 46 kilometrów, najpierw na zachód po drodze SS214 i dalej na północ po SS155.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/167649246

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/167649246

ZDJĘCIA

Forca d'Acero_001

Zdjęcie 1 z 25