La Polsa

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Mori

Wysokość: 1296 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1094 metry

Długość: 20,3 kilometra

Średnie nachylenie: 5,4 %

Maksymalne nachylenie: 9,3 %

PROFIL

OPIS

Druga z rzędu wycieczka na południe. Nieco dłuższa od czwartkowej do Rovereto, bo blisko 65-kilometrowa. Mieliśmy dojechać do Mori, niespełna 10-tysięcznego miasteczka u podnóża wysokiego na ponad 2200 metrów n.p.m. masywu Monte Baldo. Tym razem wybrałem szlak przez obwodnicę Trento i dojazd w teorii miał nam zająć około 50 minut. Po północnej stronie wspomnianego pasma górskiego znalazłem dla nas dwa duże, lecz umiarkowanie trudne wzniesienia. Podjazdy w sam raz na ten dzień. Pomiędzy ciężkim czwartkowym etapem, a jeszcze trudniejszymi wyzwaniami zaplanowanymi na sobotę chciałem zaliczyć bardziej „lekkostrawne” wspinaczki. Mój wybór padł na podjazdy z Mori do stacji La Polsa (1296 m. n.p.m.) oraz z Brentonico do Bocca del Creer alias Rifugio Graziani (1618 m. n.p.m.). Ten drugi postanowiłem zatem zacząć nie od samego dołu, lecz z miejsca w którym rozchodzą się drogi wiodące do Polsy jak i wspomnianego schroniska. Pierwsze wzniesienie miało mieć zatem długość 20 kilometrów i przewyższenie niespełna 1100 metrów. Natomiast drugie 14 kilometrów i amplitudę około 950 metrów. Jednym słowem dwa cele o wspólnym początku i rozbieżnej końcówce podzieliłem na dwa możliwie równe kawałki. To znaczy zastosowałem rozwiązanie dwukrotnie przetestowane w 2014 roku w trakcie zwiedzania lombardzkiej Valtelliny. Na szosach prowincji Sondrio w ten sam sposób dotarłem najpierw do Bagni di Massino i Preda Rossa, zaś dwa dni później zaliczyłem Chiareggio i Lago di Campomoro. W piątek wyjątkowo długo zbieraliśmy się do drogi. Wyruszyliśmy z bazy po godzinie jedenastej. Z tego względu dopiero wczesnym popołudniem dotarliśmy do Mori. Nie zaparkowaliśmy jednak w samym mieście. Wjechaliśmy na szosę SP3 czyli czekający nas wkrótce podjazd i zatrzymaliśmy się na poboczu tej drogi tuż za jej pierwszym wirażem. Tym samym podobnie jak dzień wcześniej do startu musieliśmy zjechać, acz tym razem zaledwie 700 metrów. Każdy z nas ruszył do boju o sobie właściwej porze. Najszybciej bo o godzinie 12:19 wystartował Pedro. Ja do podnóża podjazdu u styku prowincjonalnej „trójki” z krajową SS240 zjechałem razem z Romkiem. Niemniej stanąłem tam jeszcze na „minutkę” by wykonać parę okolicznościowych zdjęć. Romano ruszył o 12:19, zaś ja z kilkudziesięcio-sekundową stratą do swego kolegi. Adam z Darkiem nie śpieszyli się zbytnio. Zdążyli nas jeszcze pozdrowić gdy mijaliśmy samochody, po czym sami wzięli się do roboty 10-15 minut po naszej trójce.

Polsa jak dotąd trzykrotnie znalazła się na trasie Giro d’Italia. Na przełomie lat 60. i 70. dwukrotnie wystąpiła w roli górskiej premii. Natomiast na trzy lata przed naszym przyjazdem dostąpiła zaszczytu goszczenia etapowej mety. W 1969 roku na etapie dziewiętnastym z San Pellegrino Terme do Folgaria najszybciej na to wzniesienie wjechał Michele Dancelli. Ten sam, który rok później wygrał klasyk Milano – San Remo jako pierwszy Włoch po szesnastu z rzędu zwycięstwach „stranierich”. Premia w Polsie znajdowała się jednak niespełna 50 kilometrów przed metą etapu. Ostatecznie odcinek ten wygrał Italo Zillioli o 6 sekund przed liderem wyścigu Felice Gimondim, zaś Dancelli finiszował zaledwie siódmy ze stratą przeszło trzech minut. Rok później finisz był znacznie bliżej górskiej premii, bo po 11-kilometrowym zjeździe do Brentonico. Na siódmym etapie Giro 1970 pierwszy na górze jak i etapowej „kresce” był niezrównany Belg Eddy Merckx. „Kanibal” wygrał ten odcinek z przewagą 12 sekund na swym rodakiem Martinem Van den Bossche i 44 sekund nad Zilliolim. Tego dnia odebrał też różową koszulkę lidera Franco Bitossiemu. Z kolei etap z roku 2013 to była górska czasówka ze startem w Mori. Odcinek, który w dużym stopniu zaważył na końcowych wynikach 96. wyścigu Dookoła Włoch. Ów „etap prawdy” w zdecydowany sposób wygrał liderujący Vincenzo Nibali. Na trasie o długości 20,6 kilometra uzyskał czas 44:29 (avs. 27,8 km/h). Acz od razu należy zastrzec, że pierwsze półtora kilometra było płaskie, zaś meta znajdowała się nieco niżej niż kres naszej wspinaczki bo na wysokości 1205 metrów n.p.m. „Rekin z Messyny” wyprzedził Hiszpana Samuela Sancheza o 58 sekund i swego rodaka Damiano Caruso o 1:20. Zaskakująco słabo pojechał tego dnia wicelider Cadel Evans. Będący bardzo dobrym czasowcem Australijczyk uzyskał ledwie 25-ty czas i stracił do kolarza Astany aż 2:36. Tym samym na trzy dni przed końcem wyścigu przewaga Nibalego nad najgroźniejszym rywalem urosła z 1:26 do 4:02! W wyścigu tym o miejsce w czołowej „10”, a nawet top-5 walczyli dwaj Polacy. Rafał Majka na czasówce był piąty ze stratą 1:25 do zwycięzcy, dzięki czemu awansował na szóste miejsce w „generalce” i na chwilę odebrał Kolumbijczykowi Carlosowi Betancurowi koszulkę lidera klasyfikacji młodzieżowej. Nieco gorzej spisał się doświadczony Przemysław Niemiec, który wykręcił tu dwunasty czas o 1:56 gorszy od Nibalego, lecz mimo tego utrzymał swą piątą lokatę.

Na stronie „cyclingcols” znaleźć można trzy wersje podjazdu do La Polsa. Dwie wschodnie zaczynające się koło miejscowości Chizzola w dolinie Adygi oraz trzecią północną ze startem w Mori. Wszystkie trzy schodzą się na wysokości niespełna 800 metrów n.p.m. w pobliżu miejscowości Prada. Ta trzecia czyli nasza jest najbardziej regularna i przez to najłatwiejsza. Niemniej wybrałem właśnie tą opcję byśmy mogli się „sprawdzić” na tle zawodowców. Dodam od razu, że ostatnim spośród sklasyfikowanych był Davide Appollonio, który uzyskał czas 56:16. Blisko trzy minuty wolniej od niego pojechał jeszcze – zapewne kontuzjowany – Rosjanin Maxim Biełkow, który przekroczył limit czasu z wynikiem 59:13. Rzecz jasna nawet taki rezultat był poza zasięgiem naszych możliwości na podjeździe, który według danych ze wspomnianej strony miał mieć długość 19,9 kilometra przy średnim nachyleniu 5,5% oraz przewyższeniu netto 1094 metrów (brutto nawet 1161). Maksymalna stromizna miała sięgnąć 9,3%. Cały ten podjazd można podzielić na tercje. Pierwsza i trzecia solidne. To znaczy o długości odpowiednio 7,5 oraz 8,5 kilometra, na których nachylenie miało oscylować w pobliżu 7%. Z kolei część druga czyli 4-kilometrowy środek miał być mieszanką krótkich zjazdów i podjazdów. Wystartowałem szybko by jak najprędzej dogonić Romka. Niemniej tego dnia nie zamierzałem jeździć na pełen gaz. Założyłem sobie, że dobrze będzie przejechać przynajmniej jeden podjazd w towarzystwie mocnego kolegi. Romano zaczął spokojnie i de facto pozwolił mi się dojść pod koniec pierwszego kilometra. Na trzecim kilometrze wspólnie dogoniliśmy Piotra. Ten na wzniesieniu z umiarkowaną stromizną czuł się całkiem dobrze. Nieznacznie zwolniłem byśmy mogli pojechać we trzech. Wkrótce minęliśmy Besagno (3,1 km). Tu i ówdzie mijaliśmy poletka z uprawą winorośli. Po około dwóch kilometrach wspólnej jazdy Pedro podziękował za holowanie. Postanowił sam sobie regulować tempo wspinaczki na tym długim podjeździe. Po przejechaniu 6,2 kilometra dotarliśmy z Romkiem do szerokiego zakrętu z „wiśniowym” hotelem przy zjeździe do Crosano. Trzy wiraże i 1400 metrów dalej skończyła się pierwsza faza podjazdu. Według stravy początkowy segment, od miejsca postoju do połowy ósmego kilometra czyli 6,7 kilometra o średniej 7,3% przejechałem w 28:02 (avs. 14,4 km/h i VAM 961 m/h). Romano zanotował wynik 28:04, zaś Pedro 32:35 (avs. 12,4 km/h). Nasza „straż tylna” czyli Adam i Darek jechali tu z podobną prędkością uzyskując na tym odcinku odpowiednio: 32:13 i 32:17.

Do Brentonico (8,0 km) doprowadził nas delikatny zjazd. Kolejny w połowie dziewiątego kilometra na dojeździe do Fontechel (8,6 km) był już szybszy, bo z maksymalnym nachyleniem 6,5%. Pół kilometra dalej trzeba już było zjechać z drogi SP3 i odbić na południe wjeżdżając na szosę SP218. Na nowej drodze podjeżdżaliśmy jeszcze przez kolejne 800 metrów. Następnie od początku jedenastego kilometra mieliśmy kolejny odcinek zjazdowy czyli szybkie 1100 metrów. Mój licznik zanotował prędkość niemal 50 km/h w pobliżu osady Landrom. Dwunasty kilometr był wciąż dość łatwy. Prawdziwa wspinaczka wróciła wraz z początkiem trzynastego kilometra. Po przejechaniu 12,6 kilometra minęliśmy centrum Prady, gdzie stromizna sięgała 8,5%. Na trzeciej tercji wzniesienia wszystkie półkilometrowe odcinki trzymały na poziomie od 5 do 8 %. Zdecydowanie najwięcej z nich, w tym ostatnie 3500 metrów miało nachylenie po 7 czy też 7,5%. Jechaliśmy mocno, zgodnie współpracując. Na zmianę wychodziliśmy na prowadzenie i dodawaliśmy „do pieca”. Od czasu do czasu braliśmy jakiś zakręt. Powyżej Prady naliczyłem jeszcze jedenaście wiraży. Droga biegła to wśród górskich łąk, to zaś w cieniu drzew. Ludzkich osad niemal nie było. Jedynie po przejechaniu 14,8 kilometra minęliśmy ośrodek wypoczynkowy Seandre di Brentonico. Natomiast na przedostatnim zakręcie centrum stacji Polsa (19 km) czyli miejsce gdzie prawdopodobnie wyznaczono metę wspomnianej czasówki. Niebawem zgodnie dojechaliśmy do kresu asfaltowej drogi na wysokości niemal 1300 metrów n.p.m. Wyżej prowadzi stąd już tylko gruntowe „Sentiero della Pace” w kierunku szczytu Monte Vignola (1606 m. n.p.m.). Wspinaczkę ukończyłem po przejechaniu 20,3 kilometra z przewyższeniem 1129 metrów w czasie 1h 15:02 (avs. 16,3 km/h). Na stravie najdłuższy z oficjalnych segmentów ma 18,6 kilometra i amplitudę 995 metrów, kończy się bowiem przy tablicy z profilem wzniesienia przeszło kilometr przed naszą metą. Na tym odcinku uzyskałem czas 1h 09:40 (avs. 16,0 km/h i VAM 857 m/h). Romano zanotował tu czas 1h 10:12, przy czym cała różnica powstała na pierwszym kilometrze. Pedro na pokonanie tej trasy potrzebował 1h 22:52, zaś Dario 1h 29:10. Natomiast Adam za Brentonico trzymał się nadal szosy SP3 i pojechał prosto do Rifugio Graziani. Tym samym za jednym zamachem zrobił przeszło 22,5-kilometrowy podjazd o przewyższeniu ponad 1400 metrów. Dodam, że niespełna 8-kilometrowy odcinek z Prady do Polsy przejechaliśmy w 30:16 (avs. 15,6 km/h i VAM 1024 m/h). To był całkiem mocny finisz wart 11-tego miejsca pośród 143 osób.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/683067342

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/683067342

ZDJĘCIA

FILM