Passo Manghen N & Alpe di Pampeago

Środa 18 czerwca była pierwszym dniem pełnego słońca podczas naszej wyprawy. Mając już na rozkładzie niemal wszystkie znane przełęcze na wschód i północ od Predazzo zaplanowałem nam wycieczkę z Panchii w kierunku zachodnim. Naszymi celami na ten dzień były przełęcz Manghen (2047 m. n.p.m.) oraz stacja narciarska Alpe di Pampeago (1757 m. n.p.m.). Obie stanowiły w tym roku główne atrakcje czternastego etapu Giro d’Italia, przy czym z racji bazy w Val di Fiemme nam akurat przyszło pokonywać Manghen od północnej strony. Na rozgrzewkę czekało nas 11 kilometrów po płaskim przez Tesero i Cavelese, a następnie urokliwy zjazd ścieżką rowerową do Molina di Fiemme gdzie zaczynała się prawdziwa zabawa. Manghen z obu stron wygląda bardzo poważnie, acz jego północne oblicze należy uznać za łagodniejsze z dwojga.

Wzniesienie to od północy liczy sobie nieco ponad 16 kilometrów przy średnim nachyleniu 7,5 %. W istocie jednak trzeba tu wyróżnić dwie wyraźne połówki. Pierwsze osiem kilometrów do mostu nad rzeczką Stue jest całkiem przyjemne. Średnie nachylenie tego odcinka czyli 5,3% pozwala wejść we właściwy rytm. Za to druga połówka trzyma już mocno tzn. na poziomie 9,6%. W górnej części droga przez dłuższy czas wije się wąską ścieżką ukrytą w lesie by wypaść na alpejską łąkę dopiero około trzy kilometry przed szczytem. Na szczyt wjechałem w niespełna 68 minut przy średniej prędkości 14,2 km/h. Dobra pogoda sprzyjała wysokiej frekwencji na przełęczy. Oprócz wszędobylskich motocyklistów spotkaliśmy tam również włoskich cyklistów, którzy podobnie jak my przed paroma dniami brali udział w niezapomnianym GF Campagnolo.

ZDJĘCIA

PASSO MANGHEN

Zdjęcie 1 z 8