Mont Pilat / Oeillon


We wtorek wyruszyliśmy z niej na podbój jednej z najtrudniejszych przełęczy Masywu Centralnego czyli Oeillon (1233 m. n.p.m.) położonej w górach Mont Pilat na drodze z doliny Rodanu ku Saint-Etienne. Aby się tam dostać musieliśmy skierować się do Saint-Julien-en-Molette i dalej zjechać przez Maclas, Lupe ku położonemu w dolinie Saint-Pierre-de-Boeuf. Piotr wykorzystał ten zjazd aby sobie w swoim stylu „pobrykać”. Na krótkim płaskim odcinku do Chavanay gdzie rozpoczyna się 20-kilometrowy podjazd pod Col de l’Oeillon udało mi się odrobić tylko część z około minutowej straty. W związku z tym musiałem się nieźle zagrzać już na początku wzniesienia by szybko dojść swego kolegę i wspólnie z nim ruszyć ku szczytowi. Podjazd ten należy określić jako regularny. Pierwsza połowa wiodąca m.in. przez miejscowość Pelussin jest nieco łatwiejsza ze średnim nachyleniem wahającym się między 4 a 6 %. Druga połówka była trudniejsza z poszczególnymi kilometrami o nachyleniu między 6 a 8 %. Jechaliśmy bardzo sprawnie ze średnim tempem około 19 km/h, ale przyznam że na ostatniej „ćwiartce” podjazdu miałem chwilę zwątpienia w to jak jeszcze zdołam się utrzymać na kole Piotra. Przetrzymałem ów kryzys, zaś szczęśliwie dla mnie ostatni kilometr wzniesienia był prawie płaski.

ZDJĘCIA

COL DE L'OEILLON

Zdjęcie 1 z 5

Na przełęczy po tradycyjnych zdjęciach przy tablicy zdecydowaliśmy się dokręcić jeszcze nieco amplitudy wspinając się na oba położone ponad przełęczą wierzchołki okolicznych gór. Na jednym z nich czyli Cret de Oeillon na wysokości 1361 metrów n.p.m. położona jest wieża radio-telewizyjna. Z obu tych wzniesień roztaczał się imponujący widok na wschód ku dolinie Rodanu i dalej w kierunku wschodnim. Pogoda nadal była daleka od naszych wyobrażeń o francuskim lecie. Dość powiedzieć, że na przełęczy Oeillon było ledwie 8 stopni Celsjusza i to niemal w samo południe. Następnie czekało nas kilkanaście kilometrów w kierunku zachodni góra-dół cały czas po płaskowyżu na wysokości między 1000 a 1200 metrów n.p.m. aż do przełęczy Croix de Chabouret (1201 m. n.p.m.). Zgodnie z naszym planem z tego miejsca mieliśmy następnie zjechać do Saint-Etienne, po czym skręcić na Saint-Chamond i dopiero z tej miejscowości zacząć właściwy 16-kilometrowy podjazd pod Col de la Croix de Chabouret, który gościł na trasie czasówki Tour de France w 1997 roku. Niestety Piotr na jednym ze zjazdów na wspomnianym płaskowyżu przeciął oponę zaledwie 2 kilometry przed Croix de Chabouret. Nie pozostało nam nic innego ze względów bezpieczeństwa skrócić „trening” o dobre 40 kilometrów i wrócić do naszej bazy możliwie najkrótszą drogą czyli przez Graix, Colombier i Saint-Julien-en-Molette. W czasie gdy Piotr zmieniał dętkę w swym rowerze udało mi się zahaczyć o wierzchołek wspomnianej przełęczy Croix de Chabouret, lecz w zasadzie tak dla czystej formalności i faktu postawienia swych stóp w tym miejscu. Pech sprawił, że nie dane nam było zmierzyć się z tym wzniesieniem od strony godnej naszym sportowym ambicjom. Tym samym tego dnia musieliśmy poprzestać na 72 kilometrach jazdy o łącznym przewyższeniu 1625 metrów.

ZDJĘCIA

COL DE LA CROIX DE CHABOURET

Zdjęcie 1 z 5