Monte Autore

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Subiaco

Wysokość: 1623 metry n.p.m.

Przewyższenie: 1215 metrów

Długość: 21,6 kilometra

Średnie nachylenie: 5,6 %

Maksymalne nachylenie: 14 %

PROFIL

OPIS

Po zjechaniu do samochodu mieliśmy do pokonania autem jakieś 30 kilometrów. Najpierw drogą SP28 przez Trevi nel Lazio do Altipiani di Arcinazzo, a następnie już szybszą SR411 w kierunku północno-zachodnim do Subiaco u podnóża Monte Autore (1623 m. n.p.m.). Miasteczko to podobnie jak poznane dzień wcześniej San Donato Val di Comino znajduje się na liście atrakcji turystycznych spod znaku „i borghi piu belli dell’Italia”. Urodziło się tu kilka znanych osób. Między innymi księżna Lukrecja Borgia, aktorka Gina Lollobrigida oraz piłkarz Francesco Graziani – napastnik mistrzowskiej drużyny z mundialu Espana’82. Podjazd na Monte Autore nigdy nie został w pełni wykorzystany przez wielkie wyścigi. Niemniej w połowie lat siedemdziesiątych górskie etapy Tirreno – Adriatico dwukrotnie kończyły się w położonym nieco niżej ośrodku narciarskim Monte Livata. Najpierw w sezonie 1975 wygrał tu Włoch Italo Zilioli z przewagą odpowiednio 4 i 13 sekund nad swymi rodakami: Wladimiro Panizzą i Giuseppe Perletto. Natomiast rok później nie było mocnych na Eddy Merckxa, który na finiszu wyprzedził Rogera De Vlaemincka. Trzy sekundy później do mety dotarł Gianbattista Baronchelli. Etap ustawił „generalkę” tego wyścigu. Wspomniana trójka zajęła miejsca na podium, acz Belgowie zamienili się miejscami tzn. „Cygan” przeskoczył „Kanibala” i po raz piąty z rzędu wygrał T-A. Tym niemniej brak mi informacji o tym czy na płaskowyż Monte Livata wspinano się wówczas od strony Subiaco czy też łatwiejszym szlakiem prowadzącym przez miejscowość Jenne. My kierowani ambicją ani myśleliśmy ułatwiać sobie zadanie. Wybraliśmy podjazd, który według mojej podręcznej lektury jest numerem dwa pośród najtrudniejszych w całym regionie Lacjum. W sumie mieliśmy do pokonania 21,6 kilometra o średnim nachyleniu 5,6 % i przewyższeniu 1215 metrów. Co godne podkreślenia najtrudniejsze fragmenty na tym wzniesieniu mają aż 15 %. Niemniej załączony do mojego tekstu profil z „archivio salite” jest przykrótki, tak na dole jak i samej górze. Jakby tego było mało gdy tuż przed szesnastą szykowaliśmy się do wyjazdu słońce grzało w najlepsze. Na kilku pierwszych kilometrach licznik pokazywał mi temperaturę powyżej 30 stopni Celsjusza, acz na samej górze było ich już tylko 15.

Z miejsca startu mieliśmy ładny widok na górujący ponad miastem XI-wieczny zamek Rocca Dei Borgia. Początkowe 1200 metrów wiedzie w kierunku północno-zachodnim. Następnie droga SP40b skręca w prawo i 400 metrów dalej mija Zespół Szkół Medycznych im. Arnaldo Angelucciego. Pod koniec drugiego kilometra przejeżdża się na wprost przez skrzyżowanie. Natomiast kilometr dalej należy skręcić w prawo by ostatecznie zjechać z drogi SP40b. Niedługo po owym zakręcie mamy zupełnie płaski odcinek o długości 600 metrów. Niemniej już po chwili podjazd skręca w lewo wjeżdżając na drogę SP44b di Monte Livata. Kolejne dwa kilometry to zdecydowanie najtrudniejszy fragment całego wzniesienia. Średnie nachylenie na całym tym odcinku wynosi aż 11,6 %. O maksymalnej stromiźnie informują znaki drogowe. Pomiędzy początkiem siódmego kilometra a połową jedenastego kilometra trzeba pokonać dziewięć wiraży. Po 15 kilometrach tuż przed wjazdem do ośrodka Monte Livata (1347 m. n.p.m.) droga robi się płaska na odcinku 500 metrów. Po przebyciu 16,1 kilometra wjeżdża się do lasu i w cieniu drzew pozostaje się już niemal przez całą resztę podjazdu. Jadąc dalej po Viale dei Boschi (czyli Alei Leśnej) dociera się do kolejnej górskiej osady czyli leżącego na wysokości 1580 m. n.p.m. Campo dell’Osso (20,2 km od startu). Powyżej niej asfalt jest już kiepskiej jakości, acz jadąc uważnie można uniknąć problemów technicznych. Szosa kończy się na wysokości 1623 metrów n.p.m. w terenie należącym do osady Monno dell’Osso. Dojechałem do tego miejsca w czasie 1h 19:58 przy przeciętnej 16,3 km/h. Dario wspinał się wolniej, ale wytrwalej. To znaczy nie poprzestał na dotarciu do końca asfaltowej drogi, lecz przedłużył sobie tą wspinaczkę jeszcze o kilkaset metrów szutrowego duktu. Ostatecznie zatrzymał się na polanie Campo Minio w pobliżu schroniska Nibbio czyli na wysokości około 1670 m. n.p.m. Ogółem tego dnia przejechałem 80 kilometrów o łącznym przewyższeniu 2333 metrów. Po zjechaniu do Subiaco mieliśmy jeszcze przed sobą blisko 80 kilometrów dojazdu do Rieti. To znaczy ponad półtorej godziny jazdy po lokalnych drogach, za wyjątkiem końcówki na krajówce SS4. Natomiast już w samym mieście niełatwe poszukiwania naszego noclegu nr 9 na Vicolo Arco dei Ciechi 9. Po czym okazało się, iż lokal ten znajduje się na starówce. Natomiast samochód trzeba było oczywiście zostawić przed murami Starego Miasta. Tym sposobem na dobicie musieliśmy jeszcze targać nasze tobołki przez jakieś trzysta metrów.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/167652381

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/167652381

ZDJĘCIA

Monte Autore_001

Zdjęcie 1 z 25