Obergummer

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Prato all’Isarco

Wysokość: 1341 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1016 metrów

Długość: 12,3 kilometra

Średnie nachylenie: 8,3 %

Maksymalne nachylenie: 16 %

PROFIL

OPIS

Długi zjazd z Passo Nigra zajął mi dokładnie 77 minut. Z tego 49 spędziłem na spokojnej jeździe. Natomiast reszta tego czasu zeszła mi na zdjęciowych przystankach. Jak można się domyślić spoglądając na profil podjazdu w środkowej części zjazdu musieliśmy trochę pokręcić. Trzeba było nawet pokonać parę hopek. W sumie na tym zjeździe Garmin naliczył 79 metrów przewyższenia. W połowie zjazdu złapała nas pierwsza na tym wyjeździe ulewa. Niemniej jak wkrótce miało się okazać był to jedynie przedsmak mocniejszych atrakcji tego rodzaju. Po dotarciu do Prato all’Isarco zastałem już przy samochodach całą naszą kompanię. Dzięki inwencji Darka zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie całej drużyny. Po czym zaczęliśmy się szykować to zdobycia piątkowej góry nr 2. Podjazd pod Obergummer miał być dwukrotnie krótszy od Nigry, lecz ze względu na swą stromiznę w sumie niewiele od niej łatwiejszy. Według danych z „cyclingcols” ma on długość 12,3 kilometra o średnim nachyleniu 8,3 % i przewyższeniu 1016 metrów. Przy tym maksymalne nachylenie 16 % i w sumie wart jest 881 punktów w skali opracowanej przez twórcę tej strony, zaś zdobyta już przez nas Nigra zasłużyła tam na 980 punktów. Ruszyliśmy na Obergummer w sile sześciu ludzi tzn. wszyscy poza Danielem i Rafałem. Start wzniesienia znajdował się ledwie 200 metrów od miejsca naszego postoju. Ruszywszy z parkingu w dół SS12 wystarczyło po prostu skręcić w drugą ulicę w lewo. Od samego początku widać było jak ciężka to góra. Średnie nachylenie na pierwszych 5 kilometrach do Collepietra (niem. Dorf Steinegg) to 10 %. Ten odcinek jest nie tylko stromy, ale i bardzo kręty. Na pierwszych 4 kilometrach tego wzniesienia naliczyć można piętnaście serpentyn. To jeden wiraż na każde 270 metrów. Na Obergummer rządził Adam. Od startu ruszył ostro. Próbowałem się z nim utrzymać, ale najwidoczniej mocno przejechana Nigra wyssała ze mnie za dużo sił. Już na drugim czy trzecim kilometrze spadłem mu z koła. Według stravy nasz lider pierwsze 4,9 kilometra tej góry pokonał w czasie 24:52 (avs. 11,6 km/h) z VAM na poziomie 1120 m/h. W tym momencie traciłem do niego 38 sekund, zaś jadący na trzeciej pozycji Tomek o 20 więcej. Darek miał już stratę 2:09, Romek 2:53, zaś Artur 7:34.

Wkrótce otworzyło się nad nami niebo i lunęło z całą mocą. Począwszy od siódmego kilometra jechaliśmy w strugach deszczu. Momentami niewiele było widać, a krople deszczu niczym igły cięły po twarzy i ramionach. Ja najwidoczniej za szybko zacząłem. Dopadł mnie mały kryzys. Nie byłem w stanie uczepić się koła Tomka, który łatwo mnie przeszedł i próbował dogonić Adama. Widziałem ich obu przed sobą, ale w coraz większym dystansie. Do tego dokładnie po przejechaniu 10 kilometrów zmarnowałem około półtorej minuty kręcąc się w pobliżu bocznej drogi na Monte Larice. Nie byłem pewny czy jechać prosto, czy też może skręcić w prawo. Ostatecznie wybrałem to pierwsze rozwiązanie, które okazało się słuszne. Z tego miejsca do końca podjazdu miałem jeszcze 2600 metrów, z czego 2300 po głównej drodze czyli SP132. Natomiast ostatnie 300 metrów, już po skręcie w lewo ku gospodzie Larchenwald. Wedle mapy z programu veloviewer musiałem dobić na wysokość ponad 1350 metrów n.p.m. W tym miejscu zameldowałem się pierwszy, ale tylko dlatego że Adam z Tomkiem z rozpędu pojechali na wprost ku leżącemu nieco niżej Obergummer (wł. San Valentino di Sopra). Podobnie nieco później uczynił Darek. Na stravie najdłuższy z zaznaczonych na tej górze odcinków ma 12,2 kilometra. Adam pokonał go w czasie 56:49, zaś depczący mu po piętach Tomek w 57:09. Mi zajęło to aż 1h 02:15 i nawet gdyby odliczyć błądzenie po 10 kilometrach byłoby to tylko 1h 00:42. Jakby nie patrzeć straciłem do chłopaków niemal cztery minuty. Romek pokonał ten dystans w czasie 1h 04:08. Czasu Darka dziwnym trafem nie znalazłem. Niemniej na innym segmencie, uciętym po przejechaniu 9,9 kilometra od startu, tracił on do Romka 1:19, więc najpewniej cały odcinek na drodze SP132 pokonał w czasie około 1 godziny i 6 minut. Szósty śmiałek czyli Artur zawrócił w połowie góry, gdy zaatakowała nas wspomniana ulewa. Po rzęsistym deszczu na górze było tylko 16 stopni. Będąc przemoczony schowałem się w gospodzie. Zamówiłem ciastko i coś ciepłego do picia. Koledzy poszli za moim przykładem. Na pokonanie chłodnego i mokrego zjazdu zdecydował się tylko Romek. Mnie i Darka poratował Daniel, zaś Adama i Tomka wybawił Rafał. Po prostu wsiedli w swoje auta i zgarnęli nas na górze. Tym samym tego dnia przejechałem jedynie 62,6 kilometra, lecz o łącznym przewyższeniu około 2550 metrów.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/376584879

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/376584879

ZDJĘCIA

Obergummer_001

Zdjęcie 1 z 20