DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Piazza al Serchio
Wysokość: 1579 metrów n.p.m.
Przewyższenie: 1055 metrów
Długość: 20,5 kilometra
Średnie nachylenie: 5,1 %
Maksymalne nachylenie: 8,8 %
PROFIL
OPIS
Jednak zanim ruszyliśmy w dalszą drogę wybraliśmy się na zakupy do pobliskiego supermarketu. Dlatego do Piazza al Serchio dotarliśmy kwadrans przed siedemnastą. Nie musieliśmy nawet wjeżdżać do tego miasteczka. Podjazd zaczyna się bowiem tuż przed nim, na lewym brzegu Serchio al Sillano. Wzniesienie ma długość 20,5 kilometra i średnie nachylenie 5,4 %, przy max. 9 %. To daje przewyższenie 1097 metrów. Pomimo godnych rozmiarów i dobrego stanu nawierzchni nigdy nie zostało sprawdzone przez organizatorów wielkiego Giro. W najbliższej okolicy znajdowano inne drogi służące do wyjechania z Toskanii. Po stronie północno-zachodniej były to przełęcze Cerreto i Lagastrello, zaś na flance południowo-wschodniej opisane już Radici i Pradaccio. Podjazd pod Pradarenę rozkręca się powoli. Pierwsze trzy kilometry mają średnie nachylenie tylko 2,8 %. Zaraz po starcie mija się osadę Cimocroce. Wyżej dwie kolejne czyli: Isola (0,8 km) i Molinello (2,7 km). Kolejne cztery kilometry ze średnią 3,8 % są tylko nieco trudniejsze. W tym czasie przejeżdża się obok Vergnano (4,0 km) oraz przez most nad Serchio di Soraggio (4,8 km). Największą miejscowością na tym górskim szlaku jest Sillano (6,8 km). Dopiero powyżej tej miejscowości podjazd staje się trudniejszy. Następne cztery kilometry mają średnie nachylenie 6,9 %. Na dojeździe do Capanne di Sillano (12,1 km) szosa znów odpuszcza, tym razem na półtora kilometra. Między kilometrem trzynastym i siedemnastym znów trzyma mocniej tj. na średnim poziomie 7,1 %. Na tym odcinku mija się ośrodek wypoczynkowy oasi Il Lamastrone (14,1 km) oraz ostatnie domostwa na wysokości Ospadeletto (15,3 km). Wspinaczkę zakończyłem w czasie 1h 08:48 jadąc z przeciętną 17,8 km/h. Na górze po prawej ręce mieliśmy wierzchołek Monte Asinara (1732 m. n.p.m.), zaś na wprost przed naszymi oczyma wyższą Monte Cavalbianco (1854 m. n.p.m.). Sto metrów za przełęczą po lewej stronie drogi stoi górski hotel „Tonina”. Po jak zwykle spokojnym zjeździe do auta dotarliśmy około 19:10. Jakąś godzinę później dobiliśmy do naszej „przystani” w Bagni di Lucca. Poza hotelem spędziliśmy więc niemal dziewięć godzin. W tym czasie na rowerze przejechałem 100,5 kilometra o łącznym przewyższeniu 2274 metrów. Starczyło nam jeszcze sił na wieczorny spacer, bowiem kolację chcieliśmy zjeść na mieście. Aby dostać się do centrum przeszliśmy na prawy brzeg Limy po starym Ponte a Serraglio. Natomiast po wieczerzy przed restauracją „Da Vinicio” do naszego hotelu przeprawiliśmy się po znacznie nowszym moście wiszącym o lekkiej konstrukcji.
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/167654649
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/167654649
ZDJĘCIA

