DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Erasca
Wysokość: 1532 metry n.p.m.
Przewyższenie: 887 metrów
Długość: 13 kilometrów
Średnie nachylenie: 6,8 %
Maksymalne nachylenie: 11,7 %
PROFIL
OPIS
Po dojechaniu na miejsce zatrzymaliśmy się na Piazza Vittorio Veneto w pobliżu potoku Agliasco. Za plecami mieliśmy okazały kościół parafialny pod wezwaniem św. Marii. Paesana jak wiele górskich miejscowości mocno „skarlała” na skutek odpływu ludności z rejonów wiejskich do miast. Sto lat temu żyło w tej gminie przeszło osiem tysięcy mieszkańców, zaś dziś niespełna trzy. Około wpół do piątej pogoda nadal była niepewna. Na starcie mieliśmy 18 stopni. Pomimo tego Dario postanowił zagrać o najwyższą stawkę i wjechać na Pian del Re. Wyprawa na polanę, której nazwa pochodzi od osoby Karola VIII Walezjusza (króla Francji z końca XV wieku) to nie lada wyzwanie. Według „Passi e Valli in Bicicetta – Piemonte 2” podjazd ten liczy sobie 20,8 kilometra o średnim nachyleniu 6,8% i max. 13 %. Trzeba na nim pokonać przewyższenie rzędu 1406 metrów. To wzniesienie miało swoje lata świetności w dziejach włoskiego kolarstwa. W latach 1991 i 1992 skończyły się na nim górskie odcinki Giro d’Italia. Oba przyniosły sukces zawodnikom gospodarzy. W 1991 roku pierwszy na linii mety pojawił się Massimiliano Lelli, zaś rok później Marco Giovanetti. Z tej racji ta góra była wysoko na piemonckiej liście moich celów. Nie miałem czasu jej odwiedzić podczas grandfondowej wyprawy z Piotrem w czerwcu 2008 roku. Niemniej już w lipcu 2010 roku w trakcie alpejskich wakacji z Iwoną nie przepuściłem lepszej ku temu okazji i zdobyłem tą górę w czasie 1h 23:02. Wtedy też przypadkiem wpadł mi w oko pobliski podjazd do stacji Pian Mune. Gdy wyjechałem na drogę SP26 wyskoczył mi zza pleców młody kolarz, na oko wyglądający na miejscowego młodzieżowca. Usiadłem mu na koło i po chwili jadąc za nim skręciłem w lewo. Niemniej coś mnie tknęło i zapytałem go czy aby na pewno jedzie ku Pian del Re. Okazało się, że on na ten dzień miał mniej ambitne cele w postaci wspomnianego Pian Mune. Ta znacznie skromniejsza, acz wcale nie łatwa góra tylko raz zetknęła się z kolarstwem szosowym w jego profesjonalnym wydaniu. W sezonie 1995 skończył się tu drugi etap Trofeo Scalatore wygrany przez Leonardo Piepolego. Impreza pod nazwą Nagroda Wspinaczy rozgrywana była w latach 1987-2001 w oryginalnej formule kilku (na ogół trzech) górskich wyścigów jednodniowych. Klasyfikację generalną układano na bazie punktów przyznawanych za czołowe miejsca w poszczególnych etapach. W 1994 roku to Trofeum zdobył nasz Zenon Jaskuła.
Wyjechaliśmy z miasteczka ulicą Via Monviso. Po dojechaniu do drogi SP26 Darek musiał odbić w prawo na Calcinere i Crissolo. Miał stąd do przejechania 19 kilometrów o średniej około 7%. Ja skręciłem w lewo by po 800 metrach łagodnego zjazdu dotrzeć do podnóża swej góry na wysokości osady Erasca. Według „PVB” miałem do pokonania podjazd o długości 13,3 kilometra ze średnim nachyleniem 6,7% i max. 10% oraz przewyższeniem 887 metrów. Cyclingcols wycenił Pian del Re na 1091 punktów, zaś moje Pian Mune tylko na 642. Tym niemniej w oczach organizatorów Giro czy Touru i tak byłaby to premia górska pierwszej kategorii. Podjazd jest regularny. Najłatwiejszy szósty kilometr ma średnio 5,8%, zaś najtrudniejszy dziewiąty 7,9%. Na podjeździe jest sporo długich prostych odcinków. Wiraży z prawdziwego zdarzenia naliczyłem siedem. Przez pierwsze siedem kilometrów droga niemal cały czas biegnie w cieniu drzew. Największą miejscowością na szlaku jest San Lorenzo di Prato Guglielmo (7,0 km). Po drodze jest też parę osad złożonych z kilku domostw: Terragni (1,8 km), Barra (3,0 km), Garzino (4,5 km) czy Fantoni (5,7 km). Pięć kilometrów przed szczytem mija się też zjazd do wioski Droe (8,3 km). Asfaltowa droga dociera do miejsca zwanego Pian Croesio. Do położonego nieco wyżej Pian Mune trzeba by się przebić już po drodze gruntowej. Zatrzymałem się po przejechaniu 13 kilometrów w czasie 53:19 (avs. 14,7 km/h). Na stravie znalazłem segment o długości 12,8 km i przewyższeniu 875 metrów. Przejechałem go w czasie 52:58 czyli ze średnią prędkością 14,6 km/h i VAM 991 m/h. Daje mi to 6 miejsce pośród 58 zarejestrowanych osób. Miejscowe schronisko było właśnie remontowane przed zimowym sezonem, zaś wyciąg krzesełkowy na Testa della Sandua (1958 m. n.p.m.) „drzemał” w oczekiwaniu na białą porę roku. Na górze było tylko 11 stopni. Czym prędzej rozpocząłem zjazd, na którym zatrzymywałem się rzadziej niż zwykle. Do samochodu zjechałem około 18:30. Dzięki temu zdążyłem zrobić zakupy spożywcze przed zamknięciem pobliskiego supermarketu. Na piątym etapie przejechałem 61 kilometrów o łącznym przewyższeniu 2085 metrów. Dario pokonał o 10 kilometrów więcej. Na Pian del Re spisał się dzielnie. Segment o długości 16,3 kilometra z początkiem w Calcinere przejechał w 1h 22:45 (avs. 11,8 km/h i VAM 908 m/h) co jest 51 wynikiem pośród 247 odnotowanych. Jako, że Pian del Re leży blisko 500 metrów wyżej niż Pian Mune było tam zimniej i mgliściej niż na mojej górze. Dlatego po pstryknięciu kilku zdjęć i nakręceniu krótkiego filmiku czym prędzej się ewakuował. Do Paesany zjechał w 26 minut, zaś na przeszło 8-kilometrowym odcinku poniżej Crissolo wykręcił nawet jedenasty czas.
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/389402762
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/389402762
ZDJĘCIA

