DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Bolzano
Wysokość: 1372 metry n.p.m.
Przewyższenie: 1105 metrów
Długość: 10,9 kilometra
Średnie nachylenie: 10,1 %
Maksymalne nachylenie: 15,5 %
PROFIL
OPIS
Na początku drogi powrotnej ku Bolzano trzeba było sporo pokręcić. W sumie na owym zjeździe uzbierało się 112 metrów przewyższenia. Na dół dotarłem po 73 minutach, z czego równo pół godziny wykorzystałem na tradycyjne przystanki fotograficzne. Po zapakowaniu się do naszych samochodów przeskoczyliśmy na południowy brzeg rzeki Isarco by pokonać krótki odcinek po drodze krajowej SS12. Jadąc w kierunku zachodnim już na pierwszym rondzie odbiliśmy w lewo i po przejeździe pod autostradowym wiaduktem znaleźliśmy się u podnóża naszego drugiego podjazdu. Wyładowaliśmy się na parkingu przed dolną stacją kolejki górskiej do Colle (niem. Kohlern). Przed nami był podjazd do Rifugio Prati di Kohl (niem. Schneiderwiesenhutte). Stromy i nie dający okazji do odpoczynku. Według „cyclingcols” wzniesienie to ma długość tylko 10,9 kilometra, lecz o średnim nachyleniu aż 10,1 %. Jednym słowem podwójny strzał w dziesiątkę. Góra w sam raz dla typowych górali o niebagatelnym przewyższeniu 1105 metrów. Przyszło nam ją zaatakować w sile sześciu ludzi. Rafał postanowił odpocząć przez poniedziałkowym etapem. Tym niemniej wraz z Danielem nie zamierzali li tylko czekać na nasz powrót. Wkrótce wsiedli do wspomnianej kolejki linowej i wjechali nią do Colle dei Contadini (niem. Bauernkohlern), wioski leżącej na wysokości około 1100 metrów n.p.m. Góra od pierwszych metrów była stroma. Prowadziła na nią droga wąska i miejscami kręta. Przez większą część trasy ukryta w lesie, acz na drugim i trzecim kilometrze przemykająca obok upraw winorośli i sadów jabłkowych. Od początku dyktowaniem mocnego tempa zajął się Dario. Po przejechaniu 1800 metrów jechaliśmy już we czwórkę. Zaczęło się ostro. Ten wstęp pokonaliśmy w 10:29 przy średniej prędkości 10,4 km/h i VAM na poziomie 1124 m/h. Artur z Romkiem też spisywali się dzielnie, tracąc do nas ledwie 21 sekund.
Darek czuł się na tej górze jak na własnym podwórku. Miał tu nad wszystkimi poza Tomkiem naturalną przewagę 10-15 kilogramów. Najwyraźniej postanowił to wykorzystać i zajechać nas wszystkim mocnym i momentami rwanym tempem. Akcja w stylu rasowej kozicy. Po przejechaniu 3,4 kilometra minęliśmy osadę Campegno (niem. Kampenn) i przynajmniej do początków piątego kilometra jechaliśmy jeszcze razem. Wkrótce uznałem, że trzymanie się Darka za wszelką cenę może się dla mnie źle skończyć. Wiadomo jazda na zbyt wysokich obrotach może przegrzać silnik. Postanowiłem jechać własnym tempem. Po przejechaniu 5,7 kilometra minąłem Bad San Isidor. Czas jakiś towarzyszył mi Tomek, zaś Adam wisiał parę sekund za nami jakby walcząc o przetrwanie. Nic bardziej mylnego. To ja powoli gasłem. Najpierw skoczył Tomek i powoli zaczął się zbliżać do będącego w zasięgu naszego wzroku Darka. Po czym gdy pogodziłem się z tym, iż ta góra przynieść może triumf tylko kolarzom wagi lekkiej swój skrywany extra-silnik odpalił Adam. Jeszcze dwa lata temu Adamo należał do grona typowych górali będąc maksymalnie wycieniowany. Jednak od tego czasu przybrał na masie i obecnie też już musi wwozić na górę przeszło 70 kilogramów. Jednak na tej górze wcale mu one nie ciążyły. W imponującym stylu mnie wyprzedził i bardzo szybko doszedł prowadzącą dwójkę. Przed przyjazdem do Włoch spodziewałem się, że nasz Mr. Everest po półtoramiesięcznym pobycie w Alpach będzie tak śmigał na każdej górze. Tymczasem Dario miał chwilowe problemy z rowerem, stąd w odjeżdżającej mi czołówce sytuacja była zmienna. Po przejechaniu 7,7 kilometra minąłem remizę strażacką w Colle, zaś około pół kilometra dalej nadziałem się na grupkę krzykliwych „tifosich”. To Daniel i Rafał wjechawszy na poziom górnej stacji postanowili się na nas zaczaić. Gromko zagrzewali mnie jak i pozostałych kolegów do walki z własnymi słabościami mając przy tym niezły obaw. Nasze wyniki z tych okolic są mocno podejrzane, więc stravy nie będę tu cytował. Z filmików nakręconych telefonem Daniela wynika, że w owej „strefie kibica” na początku dziewiątego kilometra prowadził już Adam z niewielką przewagą nad jadącymi razem Darkiem i Tomkiem.
Półtora kilometra dalej dotarłem do zbiegu naszego szlaku z alternatywną drogą na szczyt zaczynającą się w położonej na południe od Bolzano wiosce Pineta. Ta opcja wspinaczki do schroniska Schneiderwiesen jest równie trudna. Długa na 11,5 kilometra ma średnie nachylenie 9,9 % i przewyższenie 1138 metrów. Po skręcie w lewo do końca podjazdu zostało mi jeszcze półtora kilometra. Nieco łatwiejsza od reszty druga część jedenastego kilometra i sama końcówka po kiepskiej nawierzchni. Według moich danych cały podjazd miał długość 11,3 kilometra, które pokonałem w czasie 1h 04:01 z przeciętną prędkością 10,6 km/h. Na stravie najdłuższy odcinek jaki znalazłem miał 10,7 kilometra. Przejechałem go w czasie 1h 02:32 ze średnią 10,3 km/h i VAM ledwie 1006 m/h. Teoretycznie Tomek uzyskał czas 59:15, zaś Darek i Adam odpowiednio 1h 00:37 i 1h 00:45. Niemniej z relacji Darka wiem, że niemal do samego końca jechali w innej kolejności i niewielkich odstępach. Natomiast na szczyt wjechali już razem, po tym jak Adam poczekał trochę na Tomka, zaś następnie obaj nieco zwolnili by doszedł ich Dario. Zakładam, że wyprzedzili mnie o blisko dwie minuty. Ten sam dystans Romek przejechał w czasie 1h 05:01, zaś Arturro 1h 19:59. Na samej górze zaparkowaliśmy nasze karbonowe rumaki w stosownym miejscu i poszliśmy na zasłużony popas (ciastko, kawka, herbatka und piwko) pod dachem Gasthof Schneiderwiesen. Zjazd z góry choć stromy nie mógł być szybki. Na to był zbyt wąski i kręty, a do tego jeszcze mokry po najnowszej dawce deszczu. Najciekawszym wydarzeniem było zagubienie się Tomka. Okazało się, że po przejechaniu półtora kilometra Bury na rozjeździe zamiast w prawo, odbił w lewo wjeżdżając na drogę do Pinety. W swej pomyłce zorientował się zbyt późno by zawracać pod górę. To kosztowałoby go zbyt dużo sił i czasu. Dlatego też zjechał południowym szlakiem do drogi SS12 i następnie już po płaskim terenie wrócił przez Bolzano do naszej bazy wypadowej.
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/376584938
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/376584938
ZDJĘCIA

