DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Font de la Puda
Wysokość: 1930 metrów n.p.m.
Przewyższenie: 1027 metrów
Długość: 16,4 kilometra
Średnie nachylenie: 6,3 %
Maksymalne nachylenie: 10 %
PROFIL
OPIS
Do samochodu zjechałem o 15:11. Po kilku minutach dołączył do mnie powracający ze swej północnej wycieczki Rafał. O przygodach Darka dowiedziałem się z rozmowy telefonicznej, którą przeprowadziłem stojąc jeszcze na parkingu L’Estivella. Powiedziałem więc Rafałowi, że będziemy czekać na swego kolegę dłuższą chwilę. Dlatego postanowiliśmy podjechać do centrum Sant Llorenc de Morunys by tam przechwycić naszego „Błędnego Rycerza”. Wstąpiliśmy do baru położonego w pobliżu miejscowej stacji benzynowej Repsol. Mieliśmy dość czasu by wyjaśnić sobie nasze telefoniczne nieporozumienie. Poza tym mogliśmy się wymienić swoimi doświadczeniami z pierwszej wspinaczki. Ja powiedziałem Rafałowi jak skutecznie dotrzeć do parkingu L’Estivella ponad Port del Comte. Z kolei on mógł mnie wprowadzić w temat pod tytułem Tuixent-La Vansa. Kilka minut po szesnastej dołączył do nas Dario. Już wcześniej uradziliśmy, że nie ma większego sensu zjeżdżać po drugi raz do poziomu sztucznego jeziora. Rafał mógł zacząć podjazd do Port del Comte w miasteczku św. Wawrzyńca. Natomiast my postanowiliśmy zacząć swą drugą wspinaczkę poza miastem. To znaczy w miejscu, gdzie podjazd do Tuixent już na dobre się zaczyna. Z profilu wzniesienia wynikało, że droga biegnąca na północ od miasta z początku jest ledwie pofałdowana. Prawdziwie górski charakter miała zyskać dopiero w punkcie oznaczonym jako Font de la Puda La Pedra czyli w odległości 4 kilometrów od rozjazdu dróg LV-4241 i C-462. Rafa ruszył w kierunku zachodnim o 16:15. Po chwili wsiedliśmy do samochodu udając się na północ. Mieliśmy pominąć nieciekawe ze sportowego punktu kilometry „falso llano”. Niemniej z drugiej strony nie chcieliśmy też zabrnąć autem zbyt daleko. Zatrzymaliśmy się na wysokości kampingu Morunys u kresu długiej prostej z widokiem na pozostawione za plecami Sant Llorenc. Sądziliśmy, że jesteśmy już na pierwszym kilometrze wzniesienia. Dlatego po wskoczeniu na rowery zjechaliśmy niespełna pół kilometra w kierunku miasta. Wystartowaliśmy około 16:40 z poziomu 907 metrów n.p.m. czyli wysokość bezwzględna nam się zgadzała. Niemniej wkrótce wyszło na to, że z owym startem nieco się pośpieszyliśmy. Co prawda na pierwszych 1100 metrach droga poszła w górę o 39 metrów, lecz na kolejnych 1500 metrach zjechała o 38.
W tak łatwym terenie wystartowałem szybciej od Darka. Po przejechaniu 2,6 kilometra dotarłem do wspomnianego mostu nad rzeką Cardener w pobliżu osady La Pedra. Dopiero tu wspinaczka zaczęła się na dobre. Pierwsze półtora kilometra na dojeździe do La Coma (4,2 km) było solidne czyli z nachyleniem powyżej 6 %. Za tą wioską było kilkaset metrów delikatnego zjazdu. Na górski tryb jazdy trzeba się było przestawić w połowie szóstego kilometra. Przez kolejne 7,5 kilometra teren wznosił się na poziomie od 5 do 7,5 %. Na tym krętym odcinku znajdowało się w sumie dziesięć serpentyn. Przy dziewiątej z nich (11,7 km od startu) w lewo odchodziła dróżka, którą można dojechać do Port del Comte od strony północnej. Od czasu do czasu mijałem pojedyncze domki, ostatnie tuż za wirażem przy Coma Pregona (12,8 km). Po kolejnych trzech kilometrach dotarłem do Coll de Port (15,7 km) leżącej na granicy powiatów Solsones i Alt Urgell. Ledwie 100 metrów za tą przełęczą trzeba było zjechać z drogi C-462 pokonując ciasny zakręt w lewo. Stąd do końca wspinaczki pozostało jeszcze 3200 metrów o średnim nachyleniu 8,1 %. To był trudny finał, na którym chwilowa stromizna sięgała nawet 12 %. Pokonałem go jadąc ze średnią prędkość 11,2 km/h. Asfaltowa droga skończyła się na placu przy stacji Tuixent-La Vansa. Zatrzymałem się po przejechaniu 19 kilometrów w czasie 1h 11:46 (avs. 15,9 km/h). Dalej szedł już tylko gruntowy szlak do Refugi de l’Arp tzn. schroniska wybudowanego na wysokości 1945 m. n.p.m. Czekając na Darka usiadłem sobie w okręgu wymalowanym na placu. Odpoczywałem łapiąc ostatnie promienie popołudniowego słońca. Dario dojechał po jedenastu minutach. Na stravie znalazłem dwa ciekawe segmenty. Jeden miał długość 12,8 kilometra i przewyższenie 730 metrów kończąc się na Coll de Port. Drugi obejmował 13,4 kilometra o amplitudzie 865 metrów z finałem przy stacji Tuixent-La Vansa. Ten pierwszy przejechałem w czasie 49:26 (avs. 15,6 km/h i VAM 886 m/h), zaś drugi w 56:27 (avs. 14,2 km/h i VAM 920 m/h). Dario uzyskał odpowiednio wyniki: 58:05 i 1h 04:20. Natomiast Rafa potrzebował wcześniej na to samo: 1h 08:10 i 1h 16:21. Stwierdził, że kiepsko mu się tego dnia kręciło. W trakcie późniejszej wspinaczki pod Port de Comte nie był w stanie uzyskać VAM-u na poziomie 600 m/h. Zgodnie z oczekiwaniami to był długi etap. Ja przejechałem w sumie 80,5 kilometra o łącznym przewyższeniu 2250 metrów. Moi koledzy jeszcze więcej – Rafał 83, zaś Darek nawet 89 kilometrów.
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/596522688
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/596522688
ZDJĘCIA

