Poprawa pogody w niedzielne popołudnie zachęciła mnie do większej aktywności u progu drugiego tygodnia wyprawy. Pierwotnie na poniedziałek zaplanowałem tylko wycieczkę do Paluzzy i zaliczenie z tego miejsca dwóch podjazdów w centralnej części rejonu Carnia. Mieliśmy wjechać na znaną z Giro d’Italia przełęcz Monte Croce Carnico (1360 m. n.p.m.) oraz dotrzeć do położonego w cieniu góry Monte Paularo hotelu Castello Valdajer (1340 m. n.p.m.). Przy stosunkowo krótkim dojeździe i wspólnym dla obu wzniesień miejscu startu mogliśmy się z tym zadaniem uwinąć w kilka godzin. Zaplanowaliśmy ten wypad na godziny popołudniowe. Miałem więc dość wolnego czasu by obejrzeć jeszcze coś ciekawego w najbliższej okolicy. Postanowiłem aktywnie spędzić również poniedziałkowe przedpołudnie. Dlatego w ostatniej chwili dodałem do swego friulijskiego menu podjazd na Val di Lauco (1180 m. n.p.m.). Darek z Piotrem woleli się trzymać oryginalnego planu, ale Adama nie trzeba było długo przekonywać do śmiałej koncepcji pt. „trzy w jednym”. Dojazd samochodem do Villa Santina zajął nam ledwie kwadrans. Zatrzymaliśmy się na małym parkingu przed miejscowym supermarketem i około 9:45 byliśmy już gotowi do spotkania z południowym sąsiadem Zoncolanu. Drogą SS-52 podjechaliśmy sto metrów w kierunku ronda, na którym trzeba było wybrać pierwszy zjazd i wbić się na prowadzącą do góry drogę SP-44.
Czekało nas 14,7 kilometra podjazdu o średnim nachyleniu 5,6 %. Z suchych danych wyłania się obraz wzniesienia o umiarkowanej stromiźnie. Nic bardziej mylnego. Sprawcą owego fałszerstwa jest zjazd w środkowej części podjazdu. Wspinaczka zaczyna się całkiem przyjemnie, bowiem na pierwszym kilometrze średnie nachylenie wynosi 5,8 %, zaś droga jest szeroka i dobrej jakości. Aczkolwiek my w okolicy pierwszego wirażu natrafiliśmy na krótki odcinek „tarki” czyli chwilowo zdartego asfaltu. Na pierwszych dwóch kilometrach jest w sumie siedem serpentyn. Potem szerokim łukiem mija się polanę, na której po lewej stronie drogi stoi kilka domostw. W połowie czwartego kilometra po pokonaniu jeszcze trzech wiraży mija się zjazd w lewo ku wiosce Avaglio. Kilometry od drugiego do piątego mają średnie nachylenie 6,5 do 6,9 %. Droga odpuszcza na około 700 metrów na dojeździe do największej osady na tym szlaku czyli Lauco (5,8 km). Za wioską trudne 1100 metrów o nachyleniu 8,9 % i łatwiejsze półtora kilometra z przejazdem przez Porteal (7,9 km). Śmignął tędy na zjeździe peleton Giro z roku 2003, podczas pierwszego w historii etapu z metą na Monte Zoncolan. Jednak sam podjazd nie został jak dotąd przetestowany przez „profich”. W połowie dziewiątego kilometra zaczyna się wspomniany zjazd. Na 1700 metrach przed wioską Vinaio traci się w sumie 65 metrów ze zdobytej wcześniej wysokości. U jego kresu mija się odchodzącą w prawo drogę ku Buttea, Fusea i Tolmezzo.
Chcąc dotrzeć do Val di Lauco należy jechać prosto. Do pokonania zostaje jeszcze 4,5 kilometra, z czego 3600 metrów o średnim nachyleniu 9,9 %. Ponieważ w samej końcówce zjazdu dobiłem felgę na dziurawej w tym miejscu drodze i mieliśmy przymusowy przystanek na wymianę przebitej gumy. Po naprawieniu defektu ruszyliśmy dalej i zaraz po restarcie czekał na sztywny kilometr o średnim nachyleniu 11,1 %. Następnie kilkaset metrów względnego odpoczynku i jeszcze trudniejsze 900 metrów o stromiźnie średniej 13,1 i max. 16 %. Po czym raz jeszcze kilkaset łatwiejszych metrów i jako ostatnie wyzwanie 500 metrów o średniej 11 %. Pech chciał, że na samym początku najtrudniejszego z hardcorowych odcinków wąziutką drogę na szczyt zablokowała koparka obsługiwana przez dwóch robotników drogowych. Nie było jej jak ominąć i trzeba się było wypiąć z pedałów. Po ominięciu owej blokady miałem niemały problem z ponownym startem przy takim nachyleniu stoku. Ostatecznie byłem zmuszony podejść do najbliższego wirażu by tam na kilku metrach łatwiejszego terenu ponownie wskoczyć na rower. Za ostatnim stromym odcinkiem drogi do końca wzniesienia pozostało już tylko 900 metrów w typie „falsopiano”. Zakończyliśmy wspinaczkę w czasie 1 godziny 2 minut i 3 sekund (przeciętna 14,117 km/h) na samym końcu parkingu wybudowanego w centrum osady Val di Lauco. Droga ciągnie się jeszcze niespełna dwa kilometry w kierunku północnym, ale po ledwie pofałdowanym terenie. Kończy się za wioską Trischiamps, położoną w cieniu Monte Arvenis. Ten odcinek musieliśmy sobie podarować z uwagi na brak czasu.
ZDJĘCIA


